Sceny podczas ceremonii otwarcia. Wyszli sportowcy z Izraela i się zaczęło
Wielka ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich, odbywająca się równocześnie na San Siro w Mediolanie i w Cortinie, przez półtorej godziny przebiegała tak, że można było tylko dyskutować, co było najlepszym, a co najsłabszym punktem programu. Później jednak, w jednej chwili, wszystko się zmieniło, gdy podczas defilady kolejnych reprezentacji na płytę stadionu Giuseppe Meazza wyszli sportowcy z Izraela.

Program artystyczny, który przygotowali organizatorzy zimowych igrzysk olimpijskich, był dynamiczny. Akompaniowała mu głównie muzyka klubowa, przygrywana przez DJ'a, ale były także podniosłe momenty. Jak te, gdy przejmująco odśpiewano hymn Włoch, czy popis swoich wokalnych umiejętności zaprezentowała amerykańska piosenkarka i kompozytorka Maria Carey.
Gwizdy i buczenie na sportowców z Izraela
W końcu, po dłuższej części artystycznej, w której zwrócono uwagę także na głęboko zakorzenioną kulturę Włoch, przyszedł czas na defilady kolejnych reprezentacji. Tradycji oczywiście stało się zadość i choć regułą jest kolejność alfabetyczna, to wyjątkiem jest kraj numer jeden. Nawiązując do historycznych igrzysk, których pierwsza nowożytna edycja odbyła się w Atenach, najpierw publiczności zaprezentowali się sportowcy z Grecji.
I usłyszeli aplauz oraz gromkie brawa. Podobna sytuacja miała miejsce z kolejnymi reprezentacjami, z tym naturalnie różnicą, że reakcje różniły się stopniem uwielbienia oraz procentem kibiców na trybunach z różnych państw. A trzeba powiedzieć, że sprzedano komplet biletów, agencja ANSA już na początku ceremonii podawała, że stadion wypełni się 67 tysiącami kibiców.
Atmosfera zagrzewania do boju zawodniczek i zawodnik zmieniła się w jednej chwili, gdy pojawiła się flaga Izraela, a na płytę stadionu zaczęła wychodzić skromne przedstawicielstwo sportowców z tego kraju. Oglądaliśmy dokładnie cztery osoby, w tym jedną chorążą.
To był jedyny moment, w którym oklaski były tłumione wyraźnie słyszanymi gwizdami i buczeniem. W ciągu kilkudziesięciu sekund bardziej było słychać dezaprobatę niż oznaki sympatii.
- Ciekawe, że jedynym narodem, który został wygwizdany podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich, był Izrael. Ciekawe dlaczego? - postawił pytanie jeden z obserwatorów.
Niedługo później także jednostka odczuła, że nie jest ulubieńcem trybun. Najpierw było wspaniałe powitanie sportowców ze Stanów Zjednoczonych, a gdy na telebimie pokazany został wiceprezydent tego kraju J.D. Vance, reakcje zmieniły się dokumentnie. Operator oszczędził prawą rękę Donalda Trumpa i dość szybko zmienił kadr.
Z Mediolanu - Artur Gac












