Rosyjski działacz nie ma wątpliwości. Wskazał, kto może pomóc w powrocie na IO
Czy Rosjanie powrócą w najbliższym czasie do międzynarodowej rywalizacji? To pytanie zadają sobie liczne środowiska sportowe na całym świecie. Coraz częściej pojawiają się głosy przemawiające za zniesieniem sportowych sankcji względem tego kraju. Sami Rosjanie nie kryją się ze swoimi nadziejami na wystąpienie ich zawodników w ramach przyszłorocznych zimowych IO we Włoszech. Jeden z tamtejszych ministrów upatruje w nowej przewodniczącej MKOl szansę na zmianę obecnego podejścia do Rosji.

Temat ewentualnego powrotu rosyjskich oraz białoruskich sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie spędza sen z powiek światowej społeczności sportu. Choć wiele osób wyraźnie podtrzymuje stanowisko o braku możliwości takiego rozwiązania, to coraz częściej pojawiają się wypowiedzi, których celem jest nakłonienie opinii publicznej do zmiany zdania. Już jakiś czas temu o rozważenie przywrócenia rosyjskich oraz białoruskich sportowców apelował były już prezes MKOl Thomas Bach. Niedawno w bardzo podobnym tonie wypowiedział się również wicepremier Włoch Matteo Salvini, który przejawia wielkie nadzieje na zobaczenie flag ukraińskich oraz rosyjskich obok siebie. Słowa włoskiego polityka były bardzo bulwersujące, bowiem to właśnie we włoskich miastach - Mediolanie oraz Cortinie d’Ampezzo - mają odbyć się ZIO 2026.
Rosyjski minister nie ma wątpliwości. "Na ogół traktują nas życzliwie"
W sprawie możliwości powrotu Rosjan oraz Białorusinów na zbliżające się igrzyska olimpijskie głos zabrał Władimir Leonow, minister sportu będącej częścią Federacji Rosyjskiej Republiki Tatarstanu. Zdaniem działacza taki scenariusz nie jest niemożliwy. "Istnieje już pewna tendencja, w ramach której nasi sportowcy wracają na międzynarodowe zawody" - stwierdził Leonow, cytowany przez portal "BIZNES Online". Dodał również, że linia komunikacyjna między Rosją a poszczególnymi organizacjami sportowymi wciąż istnieje.
W swojej wypowiedzi podkreślił on, że istnieje jeden czynnik, który może okazać się swoistym światełkiem w tunelu dla kraju, który w 2022 roku dopuścił się zbrojnego, pełnoskalowego ataku na sąsiadującą z nim Ukrainę. Tym czynnikiem ma być zmiana na stanowisku prezesa MKOl-u, która miała miejsce 20 marca. Funkcje głowy tej międzynarodowej organizacji latem przejmie bowiem formalnie była pływaczka reprezentująca barwy Zimbabwe, Kirsty Coventry.
To ona, według słów Leonowa, ma być kluczem do zniesienia sankcji, nałożonych na kraj agresora. "Pokładamy nadzieję w nowym kierownictwie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. [...]. Latem urząd obejmie nowa prezes. Nawiasem mówiąc, jest pływaczką i byłą mistrzynią olimpijską. Pływacka rodzina na ogół traktuje nas życzliwie. [...]. Miejmy nadzieję i wierzmy, że w końcu wrócimy" - spuentował swoją wypowiedź rosyjski polityk.
Nowa prezes MKOl-u zdążyła się już otwarcie sprzeciwić wykluczeniu krajów z igrzysk olimpijskich z powodu konfliktów zbrojnych. Ma ona wnikliwie przyjrzeć się sprawie Rosji, która po rozpoczęciu wojny na Ukrainie straciła prawo startu w większości imprez sportowych rangi międzynarodowej. Zdaje się, że poparcie dla wyboru Coventry płynie także z samego Kremla, bowiem tuż po ogłoszeniu jej wygranej gratulacje w stronę zimbabweńskiej działaczki skierował sam Władimir Putin.













