Olimpijka ujawniła zaskakujący plan. To miał być koniec. W tle 0,12 sekundy
Tylko Władimir Semirunnij spośród polskich panczenistów wywalczył medal na niedawnych igrzyskach olimpijskich we Włoszech. Niewiele brakowało jednak do tego, by dorobek był większy. O krążek otarł się na przykład Damian Żurek. 0,12 sekundy do trzeciej lokaty na 500 metrów zabrakło natomiast Kai Ziomek-Nogal. 28-latka ponownie wróciła do wydarzeń z Półwyspu Apenińskiego. Okazuje się, że miała zaskakujący plan dotyczący swojej przyszłości. "Na sto procent" - zadeklarowała w rozmowie z TVP Sport.

Polscy kibice wiązali w tym roku spore nadzieje z kadrą panczenistek oraz panczenistów. Najbardziej odważne scenariusze zakładały kilka medali na igrzyskach. Ostatecznie na podium pojawił się tylko Władimir Semirunnij, ale pozostała część biało-czerwonego zespołu także może być z siebie dumna. Ogromny hart ducha pokazała zwłaszcza Kaja Ziomek-Nogal. 28-latka po urodzeniu dziecka zapragnęła krążka olimpijskiego i w Mediolanie zabrakło jej do tego zaledwie 0,12 sekundy na dystansie 500 metrów
Nasza rodaczka zaczęła znakomicie, bo tuż po starcie pomiar pokazał trzeci rezultat. Ostatecznie Lubinianka uplasowała się na szóstej lokacie. Tak mała strata do pierwszej trójki na pewno musiała boleć. Zwłaszcza, że zawodniczka miała w głowie szokujący plan związany z dalszą przyszłością w sporcie. Właśnie dwunastu setnych sekundy zabrakło do tego, by… zakończyła karierę, co otwarcie przyznała na łamach TVP Sport.
Kaja Ziomek-Nogal mogła zakończyć karierę po igrzyskach. Przyznała się
"Zawsze moim marzeniem było osiągnąć szczyt i wtedy odejść. Gdybym na igrzyskach zdobyła medal, to byłby koniec. Na sto procent. Tak właśnie zresztą miało być. Miałam w Mediolanie wziąć medal, zejść z podium i powiedzieć: "dziękuję bardzo, było miło". Jak kończyć, to właśnie w takim stylu" - powiedziała czołowa polska panczenistka. Następnie dodała, że pomimo trudnych chwil we Włoszech, wciąż nie przestaje marzyć o medalu.
Z drugiej strony wciąż pojawiają się myśli związane z dalszą przyszłością w tej wymagającej dyscyplinie. "Te cele, które mam gdzieś w głowie, ciągną mnie ku temu, żeby zostać w sporcie. Ale nie wiem, czy na zasadzie: 'jeszcze jeden sezon i zobaczymy co dalej', czy bardziej 'celujemy w igrzyska, więc trzeba teraz dwa sezonu potraktować luźniej, żeby do nich dotrwać'. Kluczowa w tym wszystkim jest myśl, że chcę spędzać więcej czasu z moim dzieckiem, które przez ostatnie dwa lata ponosiło ogromne koszta tego, że nie było mnie w domu" - oznajmiła.
Kaja Ziomek-Nogal obecnie skupia się na tym, by dołączyć do elitarnego "klubu 36". Chodzi o uzyskanie czasu poniżej 37 sekund na dystansie 500 metrów. Byłby to zarazem rekord Polski.













