Nagły przylot Trumpa na igrzyska, policja już w gotowości. "Dotarły sygnały"
Awans amerykańskich hokeistów do finału oznacza prawdopodobną wizytę Donalda Trumpa na igrzyskach olimpijskich. W Rzymie pojawiły się już pierwsze sygnały dotyczące jego potencjalnego przylotu do Mediolanu. Policja i prefektura przygotowują logistykę bezpieczeństwa, a program wizyty obejmuje jedynie obejrzenie meczu oraz ceremonii zamknięcia. Całość ma ograniczyć się do kilku godzin.

Jak informuje "Corriere della Sera", można spodziewać się przylotu Donalda Trumpa do Włoch. Już w ciągu tygodnia pisało się, że prezydent Stanów Zjednoczonych warunkuje swoją wizytę w Italii od tego, czy amerykańscy hokeiści znajdą się w niedzielnym finale. Tak właśnie się stało, w piątek pokonali w półfinale Słowaków 6:2.
79-latek planuje krótką wizytę, zawierającą tylko dwa punkty - obejrzenie starcia o złoto na mediolańskim obiekcie Santagiulia oraz ceremonii zamknięcia igrzysk w Weronie. "Prefektura i Komenda Główna Policji zaczęły rozważać, jak zorganizować system bezpieczeństwa, który w ostatnich dniach został już przetestowany podczas wizyt wiceprezydenta JD Vance'a oraz sekretarza stanu Marco Rubio" - czytamy.
Przypomnijmy, Vance został wygwizdany podczas ceremonii otwarcia 6 lutego.
Hokeiści USA w finale. Można spodziewać się przylotu Donalda Trumpa na igrzyska
Sygnały o przylocie Trumpa dotarły do Mediolanu z Rzymu.
Nie zaplanowano żadnych lunchów, wizyt, wycieczek, a nawet noclegów
Dziennik zostawia jednak "furtkę" na jeden nocleg Trumpa. Nie można wykluczać, że przyleci w sobotę, bo niedzielny hokejowy finał zaczyna się o 14:30 czasu lokalnego.
Z pewnością lód będzie się "palił", bo rywalami Amerykanów będą Kanadyjczycy. Ostatni mecz między tymi zespołami w 2025 roku skończył się bójkami między zawodnikami już po kilku sekundach, a chęć walki udzieliła się także kibicom.
- To przez Trumpa i ciągłe obelgi. Zamienił ten mecz w wojnę. Ludzie mają już dość bezczelnych prób podjudzania. To już nie będzie mecz, a kwestia życia i śmierci. To będzie głębokie. Patrzymy na świat w zupełnie innym świetle, patrzymy na sąsiada, który grozi nam coraz bardziej bezczelnie. Więc chodzenie na mecze międzynarodowe i udawanie, że jesteśmy jedną szczęśliwą rodziną, cóż, to już przeszłość - mówił przed IO o potencjalnym spotkaniu USA - Kanada Charlie Angus, były poseł kanadyjskiej Nowej Partii Demokratycznej.












