Małysz był w niego wpatrzony. 19-latek wdał się w jeden z największych olimpijskich pojedynków w dziejach
Zimowe igrzyska olimpijskie co prawda nigdy w historii nie zawędrowały za żelazną kurtynę - ale już do kraju rządzonego przez partię komunistyczną jak najbardziej. W 1984 roku areną zmagań o medale stało się Sarajewo, a cała impreza stała się swoistym łabędzim śpiewem dla zmierzającej ku rozpadowi Jugosławii. Tamta edycja ZIO przyniosła m.in. niezwykła rywalizację dwóch wielkich skoczków - Mattiego Nykanena oraz Jensa Weissfloga, a więc zawodnika, który stanowił jedną z największych inspiracji dla Adama Małysza.

Lata 80. były czasem, w których ruch olimpijski otworzył się na organizację igrzysk w państwach znajdujących się pod rządami komunistów - co obyło się nie bez sporego zamieszania.
Najpierw, w 1980 roku, letnie IO zorganizowano w Moskwie, co spotkało się z bojkotem sporej grupy państw, na czele ze Stanami Zjednoczonymi (a potem, w ramach swoistego odwetu, kraje "demokracji ludowej" w zdecydowanej większości zbojkotowały IO 1984 w Los Angeles).
Pomiędzy tymi imprezami odbyły się jeszcze zimowe igrzyska, których organizatorem stało się Sarajewo - i tu wszystko odbyło się bez większych spięć, ale też sytuacja polityczna Jugosławii była dosyć specyficzna, bo ta mimo bycia socjalistyczną republiką nie wchodziła w skład tzw. bloku wschodniego, zdominowanego przez ZSRR.
Niemniej, decyzja MKOl o przyznaniu organizacji ZIO Sarajewu była dość "egzotyczna" - zwłaszcza, że budziła znaczące obawy, czy gospodarze udźwigną to całe brzemię. Od czasu śmierci Josipa Broza Tity Jugosławia coraz mocniej osuwała się w ogólny kryzys funkcjonowania państwa - wewnątrz kraju pojawiały się napięcia na tle narodowościowym, które po latach eskalowały do serii konfliktów zbrojnych. Pod względem gospodarczym sytuacja również była nieciekawa - szalała inflacja, a społeczeństwo dramatycznie biedniało. Brytyjska historyczka Leslie Benson w swojej książce "Jugosławia. Historia w zarysie" wskazała, że akurat w 1984 roku około 25 proc. mieszkańców państwa żyło poniżej progu ubóstwa.
Ostatecznie zawody doszły do skutku - i pod wieloma względami zapisały się w wyjątkowy sposób w historii sportu.
Sarajewo 1984. Co zapamiętano z jugosłowiańskich igrzysk?
Jedną z największych gwiazd igrzysk okazała się Finka Marja-Liisa Hamalainen, która wywalczyła w biegach narciarskich aż trzy złote medale (na dystansie 5, 10 i 20 km), a do tego dołożyła jeszcze brąz ze sztafety. Rok 1984 był dla niej wyjątkowy pod wieloma względami - oprócz sukcesów w Sarajewie zdobyła wówczas drugą w karierze Kryształową Kulę w Pucharze Świata, a latem wyszła za Harrieg Kirvesniemiego, również biegacza narciarskiego i... również multimedalistę ZIO.
Wiele mówiło się też w przypadku biegów o Gunde Svanie, Szwedzie, który sięgnął po krążki z każdego możliwego kruszcu - dwa złota, srebro oraz brąz. Najwięcej laurów zgarnęli wówczas w ogólnym rozrachunku sportowcy z ZSRR (25), ale w klasyfikacji medalowej wygrało NRD, które wśród łącznie wywalczonych 24 medali miało aż dziewięć złotych. Niemcom ze wschodu bez dwóch zdań pomogła tu dominacja w łyżwiarstwie szybkim - w tej dyscyplinie ich przedstawiciele stawali na podium łącznie 11 razy.
Prawdziwą ozdobą zmagań w Sarajewie było to, czego dokonała brytyjska para łyżwiarzy figurowych - Jayne Torvill i Christopher Dean. Wywalczyli oni bowiem złoto w swej konkurencji dzięki kapitalnemu układowi zaprezentowanemu do utworu "Bolero" Maurice'a Ravela. Do dziś uważa się to za jeden z najbardziej ikonicznych popisów w dziejach sportu.
W obecnej stolicy Bośni i Hercegowiny doszło ponadto do jeszcze jednego, niezwykle interesującego zdarzenia - absolutnie kosmicznej walki o medale w skokach narciarskich między dwoma młodymi zawodnikami, którzy dziś mają już statusy legend.
Weissflog kontra Nykanen. Sarajewo było świadkiem wspaniałej walki o najwyższe laury
Sezon 1983/1984 upłynął przede wszystkim pod znakiem rywalizacji reprezentanta NRD Jensa Weissfloga z przedstawicielem Finalndii Mattim Nykanenem - dość powiedzieć, że w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata pierwszy z nich na koniec kampanii miał 230 punktów, drugi 217, a zamykający podium Pavel Ploc "zaledwie" 148.
Mimo wszystko do Sarajewa w roli faworyta jechał przede wszystkim Weissflog, który niedługo przed igrzyskami w wielkim stylu zatriumfował w Turnieju Czterech Skoczni - wygrał wszystkie zawody w cyklu, z wyjątkiem tych w Oberstdorfie, gdzie był... drugi, za swym rodakiem, Klausem Ostwaldem.
W planie zimowych IO pojawiły się ostatecznie dwa konkursy - oba indywidualne. Oczywiście do współzawodnictwa nie doszło bezpośrednio w oficjalnym mieście-gospodarzu prestiżowej imprezy, a nieco na południowy zachód od Sarajewa - w masywie górskim Igman, gdzie niedługo wcześniej otwarto dwie skocznie - normalną K-90 i dużą z punktem konstrukcyjnym umieszczonym na 112. metrze.
Zawodnicy zaczęli od "dziewięćdziesiątki" - i 12 lutego 1984 roku po złoto sięgnął tu Weissflog, który wyprzedził Nykanena o... zaledwie 1,2 pkt. Fin w pierwszej serii oddał skok o długości 91 m, czyli o metr dalej od swojego najpoważniejszego konkurenta, ale ten odgryzł się w drugiej serii - skoczył 87 m, podczas gdy Nykanen dotarł do 84. metra.
Brąz wywalczył wtedy Jari Puikkonen, kolejny reprezentant Finlandii w stawce, a dość wysokie, siódme miejsce, zajął wówczas Polak Piotr Fijas. Na drugą odsłonę walki o medale trzeba było czekać następnie przez blisko tydzień.
Ostatecznie, 18 lutego 1984 roku, na dużym obiekcie pod Igmanem fantastyczny popis dały Nykanen, który skoczył odpowiednio 116 i 111 metrów, podczas gdy Weissflog zapisał przy swym nazwisku próby o długości 107 i 107,5 m. Tym razem oddanie dwóch niemalże równych skoków nie opłaciło się Niemcowi - uległ swemu rywalowi o 17,5 pkt. Trzeci był wspominany już wcześniej Czech Ploc.
Weissflog i Nykanen odcisnęli ogromne piętno na skokach. W zachwyt wpadł tu m.in. Adam Małysz
"Jens i Matti mają tak doskonały stosunek wagi do wzrostu, przy równoczesnych technicznych umiejętnościach, że muszą lecieć dalej od innych" - miał swego czasu rzec Ewald Roscher, słynny skoczek, a potem i trener kadr RFN oraz Szwajcarii (cytat za "Kroniką sportu" w opracowaniu zespołu pod kierownictwem Mariana B. Michalika). Faktycznie ta dwójka okazała się prawdziwym fenomenem - Weissflog w czasie igrzysk miał zaledwie 19 lat, a Nykanen był jedynie rok starszy. Panowie zdominowali uprawianą przez siebie dyscyplinę na lata i stanowili inspirację dla kolejnych pokoleń skoczków.
Dobrym przykładem jest tu... Adam Małysz, który wielokrotnie podkreślał swój podziw dla gwiazdora z NRD. "Moim idolem pozostanie Jens Weissflog. Weissflog, osiągnął znacznie więcej ode mnie. Nie udało mu się to, co ja uczyniłem dzisiaj, ale i tak osiągnął więcej. Jeszcze mam dużo do zrobienia i nie wiem, czy uda mi się go dogonić" - mówił w 2003 roku "Orzeł z Wisły" po wywalczeniu trzeciej z rzędu Kryształowej Kuli (cytat za serwisem Skijumping.pl.
Niemiec po latach w swoisty sposób odbił piłeczkę - podczas wywiadu udzielonego w 2020 roku Michałowi Chmielewskiemu, dziennikarzowi "Onet Przeglądu Sportowego", Weissflog został zapytany o to, czy fan przerósł swojego idola.
"Bez cienia wątpliwości. Zobaczcie tylko, ile on wygrał, a ile mam ja! W porządku, nie zdobył może złota w igrzyskach, ale lista jego trofeów jest po prostu oszałamiająca" - skwitował bohater z Sarajewa. Mistrz zawsze pozna mistrza.
(dane statystyczne pochodzą z serwisów Sport Reference, Skijumping.pl i Olympics.com)














