Kryzys w wiosce olimpijskiej już na starcie. Wróciły "zmory" poprzednich igrzysk
Jeszcze nie doszło do ceremonii otwarcia igrzysk, a już pojawiły się pierwsze problemy. Przed rozpoczęciem imprezy wróciły dawne demony imprezy - z tym samym zmagały się wioski olimpijskie w Pjongczangu i Pekinie. Zanotowano pierwsze ogniska zaraźliwych chorób i doszło do pierwszych odwołanych treningów oraz wskazań do izolacji. W niebezpieczeństwie mogło znaleźć się parę dużych reprezentacji.

Pierwsze "chorobowe" doniesienia pojawiły się jeszcze pod koniec stycznia. Zaczęło się od osób powiązanych z reprezentacją Australii. Między 28 a 31 stycznia zdiagnozowano u dwóch sztabowców COVID-19. Szybko zostali oni odizolowani, ale to nie koniec problemów.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Kryzys w wiosce olimpijskiej
Najpierw doniesienia o COVID-19, a potem o szalejącym w wiosce Finów norowirusie - igrzyska olimpijskie w Mediolanie jeszcze oficjalnie się nie rozpoczęły, a już pojawiły się pierwsze problemy związane z chorobami. W tak wielkim skupisku ludzi roznoszenie się chorób jest całkowicie naturalne, może jednak przeszkodzić w olimpijskiej rywalizacji.
Oprócz Australijczyków w najgorszej sytuacji znalazły się fińskie hokeistki. Ich trening odwołano przez szerzącego się w reprezentacji norowirusa, który zaatakował cztery zawodniczki. Jak donosi fińska telewizja Yle, zawodniczki zostały już odizolowane po tym, jak zgłosiły objawy zatrucia. Finki walczą o medal - w przeszłości kilkukrotnie zdobywały brąz. Aktualna sytuacja stawia jednak ich dyspozycję pod znakiem zapytania.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Inne reprezentacje w niebezpieczeństwie?
Zajmująca się hokeistkami doktor Maarit Valtonen przekazała, że norowirus, którego ofiarą stały się Finki, jest bardzo zaraźliwy i został wprowadzony do ich organizmu przez zanieczyszczone jedzenie lub wodę.
"Wszystkie obiekty drużyny w wiosce olimpijskiej i na lodowisku są dezynfekowane, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby. Staramy się również na razie unikać wszelkiego kontaktu" - przekazała w rozmowie z mediami Valtonen.
Szwedzki portal "Expressen" szczegółowo opisał sprawę zakażenia. Wskazano, że zawodniczki jadły posiłek poza wioskową stołówką - zdjęcia ze świętowania pojawiły się nawet na stronie fińskich związków sportowych. Norowirus zaś rozprzestrzenia się w bliskim kontakcie. Według doniesień szefa szwedzkiej delegacji olimpijskiej, do podobnych objawów chorobowych doszło wśród reprezentantów Francji i USA. Póki co nie ma z pewnością mowy o epidemii, ale wiadomo już, że wszystkie kadry muszą mieć się na baczności.












