"Gwiezdne Wojny" w ćwierćfinale IO. Mistrzowie świata posłani na deski. Wszystko na oczach ikony
Hokej to jedna z bardziej widowiskowych dyscyplin, rozgrywanych w ramach tegorocznych zimowych igrzysk olimpijskich. 18 lutego byliśmy świadkami starcia dwóch światowych potęg tego sportu. Oto bowiem mistrzowie świata z 2024 roku - Czesi - zmierzyli się z niekwestionowanymi dominatorami dyscypliny - Kanadyjczykami. Stawką tego meczu był awans do półfinału olimpijskich zmagań. Do rozstrzygnięcia meczu, który z trybun obserwowała absolutna ikona dyscypliny, potrzebna była dogrywka.

Hokej na lodzie to jednak z bardziej widowiskowych dyscyplin, rozgrywanych w ramach tegorocznych zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Wpływa na to nie tylko dynamika gry, ale też niecodzienna brutalność, która bezsprzecznie wyróżnia zmagania hokeistów.
18 lutego kibice tego sportu mogli podziwiać prawdziwe "Gwiezdne Wojny". Nie da się bowiem inaczej określić starcia mistrzów świata z 2024 roku z ekipą, która na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci zdominowała reprezentacyjne zmagania hokeistów. W ćwierćfinale olimpijskich zawodów hokeja zmierzyli się bowiem Czesi oraz Kanadyjczycy.
Giganci walczyli o półfinał IO. O awansie zdecydował "złoty gol"
Jak przystało na "starcie gigantów", wyżej opisywany mecz był wyrównany niemalże od samego początku. Obydwie ekipy zaprezentowały spory poziom agresji, wynikający z chęci wywalczenia awansu do półfinału olimpijskich zmagań. Jako pierwsi prowadzenie objęli Kanadyjczycy. Strzelcem premierowej bramki w tym meczu został Macklin Celebrini. Zadowolony z takiego obrotu spraw był zapewne Wayne Gretzky, który zasiadał tego dnia na niezwykle ożywionych trybunach.
Jeszcze przed końcem pierwszej tercji nastrój ikony hokeja popsuł jednak Lukas Sedlak. Na 5 minut przed końcem tej części meczu kolejny skuteczny cios w kierunku bramki Kanadyjczyków wyprowadził natomiast David Pastrnak. Tym samym na pierwszą przerwę w tym meczu w lepszych nastrojach schodzili Czesi.
"Dream Team" z Ameryki Północnej nie zamierzał jednak składać broni. W drugiej tercji doczekaliśmy się tylko jednego trafienia. Jego autorem był Nathan MacKinnon, grający na co dzień w Colorado Avalanche. Gol 30-letniego napastnika wlał ogrom nadziei w serca kanadyjskich sympatyków hokeja.
Decydująca faza meczu rozpoczęła się więc wynikiem 2:2. Taki też rezultat bardzo długo utrzymywał się na tablicy wyników. Obydwa zespoły usilnie poszukiwały sposobu, aby sforsować defensywę rywali. Każdy chciał bowiem uniknąć sytuacji, w której o awansie do półfinału IO zdecydują rzuty karne. Przełom wydarzył się w 53. minucie spotkania. Spore zamieszanie pod bramką Kanadyjczyków wykorzystał Ondrej Palat. Dzięki celnej próbie wyprowadził on naszych południowych sąsiadów na cenne prowadzenie.
Kolejne minuty nie przynosiły ponownego wyrównania. Czesi powoli zaczynali już świętować awans do kolejnej fazy olimpijskich rozgrywek. Niespodziewanie do akcji wkroczył jednak Nick Suzuki. Napastnik Montreal Canadiens znalazł się z krążkiem w dość dużej odległości od bramki rywali. Nie miał on jednak wiele do stracenia. Postanowił oddać strzał z dystansu, który zaskoczył niemal każdego zawodnika. Zdecydowanie nieprzygotowany na taki obrót spraw był Lukas Dostal, który nie był w stanie wykazać się skuteczną interwencją. Na 3 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry na tablicy wyników ponownie zagościł remis.
Ogromną szansę na zmianę wyniku rywalizacji miał jeszcze Martin Necas. Po błędzie Kanadyjczyków wyszedł on bowiem sam na sam z Jordanem Binningtonem. 27-letni napastnik nie dał jednak rady utrzymać nerwów na wodzy, pozwalając rywalowi na skuteczną interwencję. Tym samym, do rozstrzygnięcia tego niezwykłego starcia wymagana była kolejna część.
Dogrywka, która miała zakończyć się w chwili zdobycia "złotego gola", rozpoczęła się od celnego strzału po obu stronach barykady. Obydwa zakończyły się jednak skutecznymi interwencjami golkiperów. Prędzej czy później któraś z prób musiała jednak znaleźć drogę do bramki. Bohaterem tego dnia stał się Mitch Marner, który samotnym rajdem przedarł się przez całą defensywę Czechów, oddając perfekcyjny strzał w "okienko" bramki. Dzięki jego bramce to Kanadyjczycy awansowali do półfinału olimpijskich zmagań, eliminując tym samym mistrzów świata z 2024 roku.












