Dramat Polaka na igrzyskach. Kilka sekund i koniec. Nie będzie finału
O godz. 10:00, w poniedziałkowy poranek, rozpoczęła się kolejna rywalizacja w narciarstwie alpejskim, tym razem w slalomie mężczyzn. Polskę reprezentował Michał Jasiczek, który niestety ostatecznie nie zdołał ukończyć swojego przejazdu. Podobnie jak Pinheiro Braathen, czyli mistrz świata w gigancie sprzed kilku dni.

Poniedziałek 16 lutego to 11. dzień Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zgodnie z harmonogramem o godz. 10:00 ruszyły zmagania w narciarstwie alpejskim, a konkretnie w pierwszym przejeździe slalomu mężczyzn. Na liście startowej widniały nazwiska aż 96 uczestników.
Z numerem 48. wystartował jedyny reprezentant Polski, Michał Jasiczek. Zanim jednak 31-latek przystąpił do zjazdu, na Stelvio Ski Centre działo się naprawdę wiele.
Koniec marzeń. Jasiczek wypada z gry o medal
Jako szósty zawodnik swój przejazd rozpoczął Lucas Pinheiro Braathen. Przypomnijmy, dwa dni temu Brazylijczyk zgarnął złoty medal. Był najlepszy w alpejskim slalomie gigancie. Co więcej, zapisał się w historii, stając się pierwszym zimowym mistrzem, który pochodzi z Ameryki Południowej.
Tymczasem w poniedziałek 25-latek nie ukończył swojej próby. W pewnym momencie zahaczył o jedną z tyczek, po czym - na szczęście niegroźnie - upadł na zaśnieżony tor. Z tego powodu nie zobaczymy go w drugim, finałowym przejeździe.
Narciarze rywalizowali w niezwykle trudnych warunkach. Niektórzy nie potrafili poradzić sobie z gęstym śniegiem, który sypał z nieba od samego początku. Dlatego też oglądaliśmy mnóstwo nieukończonych przejazdów. Wielu zawodników lądowało na ziemi lub poza torem.
Wraz z upływem czasu było coraz gorzej. Z tego powodu organizatorzy zrezygnowali ze wszystkich zaplanowanych przerw, aby uprawnić cały przejazd. Po około czterdziestu minutach aż dziesięciu zawodników nie ukończyło swoich prób.
Niestety tuż po godz. 11:00 do tego grona dołączył Michał Jasiczek. Przygoda Polaka trwała zaledwie kilka sekund. Nasz reprezentant poślizgnął się na jednej z bramek, przez co przy jego nazwisku pojawił się komunikat DNF, na trzecich igrzyskach z rzędu. Taka sama sytuacja powtarzała się w 2018 u 2022 roku. Niestety teraz znów nie zobaczymy go w finałowym przejeździe.












