Chopin i wielka tragedia. Dramat olimpijczyka, a potem taki sukces na igrzyskach
Na zimowych igrzyskach olimpijskich zdarza się mnóstwo pięknych i wzruszających historii. Bohaterem jednej z nich był Maksym Naumow, łyżwiarz figurowy ze Stanów Zjednoczonych. W ubiegłym roku w katastrofie lotniczej stracił swoich rodziców, a teraz udało mu się wystąpić na igrzyskach olimpijskich i do muzyki Chopina wytańczyć specjalnie zadedykowany im program. Po wszystkim pokazał ich zdjęcie.

Do katastrofy lotniczej doszło pod koniec stycznia 2025 roku. Samolot pasażerski linii American Airlines przy próbie lądowania na lotnisku Ronalda Regana zderzył się w powietrzu z wojskowym helikopterem. Na pokładzie znajdowali się amerykańscy łyżwiarze figurowi, którzy wracali z mistrzostw świata. W grupie znaleźli się też rodzice Maksyma Naumowa, Jewgenia Szyszkowa i Wadim Naumow.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Maksym Naumow przygotował program krótki pod Chopina
Historia Maksyma Naumowa może wzruszyć wielu. Na początku 2025 roku stracił rodziców w katastrofie lotniczej. Wcześniej trenował pod bacznym okiem dawnych mistrzów i swojej rodziny, ale po tym zastanawiano się, czy w ogóle będzie w stanie wrócić do rywalizacji.
Zakwalifikował się jednak na igrzyska olimpijskie. Naumow przygotował wzruszający program, który postanowił zadedykować swoim rodzicom. W programie krótkim zaprezentował się do muzyki Fryderyka Chopina i zrobił to w znakomitym stylu. Mógł być pewien kwalifikacji do finału.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Wzruszający program Naumowa
"Mamo i tato, to dla was" - można było przeczytać dedykację Naumowa na ekranach nad lodowiskiem. Później z głośników rozbrzmiały pierwsze takty "Nokturnu cis-moll" i publiczność zamarła, obserwując żałobny i przepiękny występ amerykańskiego zawodnika.
Naumow za swój występ uzyskał 85.65 punktu i bez problemów zakwalifikował się do rywalizacji finałowej z programem dowolnym. Przy ogłoszeniu wyników pokazał jeszcze zdjęcie swoich rodziców z nim, gdy był młodszy. Jak sam stwierdził, "czuł, że ktoś prowadził go po lodzie".












