Chce igrzysk w trzech krajach, Polacy mieliby blisko. "Posunąłbym się dalej"
Norwegia po raz czwarty z rzędu wygrała klasyfikację medalową zimowych igrzysk olimpijskich, więc nic dziwnego, że w kraju znowu podnosi się debata na temat organizacji tej imprezy. Samorządowcy kilku ważnych miast wstępnie są na tak, jeden z nich twierdzi, że dobrym pomysłem byłoby dołączenie jeszcze dwóch państw. Do nich wszystkich "Biało-Czerwoni" nie mieliby bardzo daleko.

Norwegia zdecydowanie wygrała klasyfikację medalową igrzysk Milano Cortina, nad drugimi Stanami Zjednoczonymi miała aż sześć złotych krążków przewagi (18:12). W Pekinie 2022 od drugiego w stawce zdobyła cztery medale więcej, w Soczi 2014 tylko jeden, a w Pjongczangu 2018 tyle samo co Niemcy, decydowała liczba srebrnych krążków. Nic dziwnego, że po raz kolejny rozwija się dyskusja o organizacji zimowych IO w tym państwie.
Na 2018 r. chciało kandydować Tromso, ale Norweski Komitet Olimpijski (NIF) wycofał tę kandydaturę 10 lat wcześniej z powodu braku poparcia społecznego, wysokich kosztów i problemów z infrastrukturą. Z kolei o 2022 r. walczyło Oslo, lecz nie znalazło poparcia Stortingu, czyli krajowego parlamentu.
Norwegia znowu myśli o igrzyskach. Wypowiedzi polityków napawają optymizmem
Przewodniczący ostatniego z wymienionych miast ma nadzieję, że w przyszłości będzie inaczej. - Zakładamy, że większość w Stortingu tego chce i to sfinansuje. Jeśli tak się stanie, myślę, że Oslo byłoby bardzo dobrym miastem-gospodarzem. Najlepiej we współpracy z innymi gminami w naszym regionie, na przykład z Lillehammer i regionem Mjos. To muszą być zupełnie inne igrzyska olimpijskie niż te, które widzieliśmy w przeszłości. W mniejszej skali, bliższe ludziom. Mamy wiele obiektów, z których można korzystać i tradycję organizowania dużych imprez zimowych - powiedział Eirik Solberg (cytaty za nrk.no).
Z kolei burmistrz wspomnianego Tromso wysuwa nieco inny pomysł.
Posunąłbym się jeszcze dalej i powiedziałbym, że powinno to być w północnej Szwecji, północnej Finlandii i północnej Norwegii
Mówi się o 2038, 2042 lub 2046 roku, przy czym ten pierwszy termin jest niemal nierealny, bo Szwajcaria pozostaje w tzw. uprzywilejowanym dialogu z MKOl-em i znajduje się na zdecydowanym pole position.
Norwegia organizowała dotychczas zimowe IO dwukrotnie: w 1952 roku (Oslo) i 1994 (Lillehammer).
- Myślę, że nowy proces olimpijski w Norwegii będzie w dużej mierze dotyczył kwestii ekonomicznych. Lillehammer jest gotowe odegrać ważną rolę w organizacji nowych igrzysk olimpijskich. Jest kilka obiektów, które muszą być częścią nowych IO, ponieważ są unikatowe w Norwegii. Dotyczy to na przykład hali Hakons oraz toru bobslejowo-saneczkarskiego - powiedział burmistrz Lillehammer Hans Olav Sundfor.
Zgadza się z nim burmistrz pobliskiego Hamaru. - Bardzo ciekawy pomysł. Mamy tu już duże, piękne obiekty, które powstały na 1994 rok - podkreślił Vigdis Stensby.
Słychać już też pierwszy głos z parlamentu. Liderka największej partii opozycyjnej i minister w latach 2013-20 w różnych resortach Sylvi Listhaug popiera pomysł, ale przy wcześniejszym zadbaniu o "podstawowe usługi socjalne".
- Oczywiście, że fajnie byłoby mieć igrzyska w Norwegii. Mamy niesamowitą liczbę fantastycznych sportowców, którzy zdobywają złota, medale - przyznała.
W lutym 2042 roku Kacper Tomasiak będzie miał 35 lat, a Johannes Klaebo 45. Gdy Ole Einar Bjoerndalen kończył karierę w 2018 r., był 44-latkiem. W teorii więc sześciokrotny mistrz ostatnich IO mógłby wystąpić w rodzinnym mieście.













