Burza po incydencie na IO. Norwegia stanęła po stronie Rosji. Nie ma odwrotu
Mamy już pierwsze oficjalne protesty złożone w trakcie zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Po biegu łączonym mężczyzn na taki krok zdecydowały się ekipy Norwegii i Rosji. Zgodnie wskazały na podstawy do dyskwalifikacji francuskiego zawodnika Mathisa Deslogesa, który wywalczył srebrny medal. Obsady podium ostatecznie nie zmieniono, co - jak można się było spodziewać - momentalnie wywołało burzę w rosyjskich mediach.

Rywalizację w męskim skiathlonie (bieg łączony 10+10 km) zakończył triumfem Norweg Johannes Hoesflot Klaebo. Sześciokrotny mistrz olimpijski zaatakował na ostatnim kilometrze. I okazał się niedościgniony, mimo że grupa pościgowa do ostatnich metrów była tuż za nim.
Jako drugi na metę wpadł Francuz Mathis Desloges. Tyle że wcześniej, w okolicach punktu pomiarowego, przeciął tor na wirażu - dzięki czemu zyskał kilka metrów przewagi nad przeciwnikami. Ukarano go za to jedynie żółtą kartką.
Dwa oficjalne protesty po incydencie z Francuzem. "Odrzucili apelację, bo chodziło o Rosjanina"
Trzecie miejsce zajął Norweg Martin Nyenget, a tuż za nim wyścig ukończył Rosjanin Sawielij Korostielow startujący pod neutralną flagą. Ekipy Norwegii i Rosji złożyły protest, domagając się dyskwalifikacji Francuza. Ich argumentacja nie została jednak uwzględniona.
- Zbyt ostro skręciłem i nie pomyślałem o tym. To był mój błąd, żółta kartka była zasłużona, ale w żaden sposób mi nie pomogła i nie była celowa - tłumaczył Desloges w rozmowie z francuską telewizją.
W rosyjskich mediach wybuchła burza. Ton narracji był jednoznaczny i łatwy do przewidzenia. Aż huczy o "ograbieniu Rosjanina z medalu".
- Odrzucenie odwołania było przewidywalne. Gdyby nasz zawodnik zrobił to samo, nikt by go nie bronił, zostałby natychmiast zdyskwalifikowany. W tej sytuacji FIS jest ewidentnie stronniczy. Gdyby inny Francuz był na czwartym miejscu, Deslogea zostałby zdjęty z trasy, aby pokazać, że obowiązuje uczciwość. Ale ponieważ nasz zawodnik był tuż obok, odwołanie nie zostało nawet należycie rozpatrzone. Zostało po prostu odrzucone, ponieważ był Rosjaninem - tłumaczy dwukrotny mistrz olimpijski w biathlonie Dmitrij Wasiliew, cytowany przez Sport.ru.
- Nie miałem złudzeń, chociaż przewinienie ze strony Francuza było oczywiste - dodał. - Przeciął trasę. Może są jakieś niuanse, ale fakt pozostaje faktem. Sawielij nie zdobył medalu po uczciwej walce.
W zawodach wzięli udział również Polacy - Dominik Bury zajął 32. lokatę, Sebastian Bryja był 47.













