Reklama

Reklama

Turcja. Katastrofalna sytuacja Pazdana, Łukasika, Murawskiego i Furmana

Trudne tygodnie przed polskimi zawodnikami występującymi w Turcji. Walka o utrzymanie czeka Michała Pazdana, Daniela Łukasika (obaj Ankaragücü), Radosława Murawskiego (Denizlispor) i Dominika Furmana (Genclerbirligi), dla których coraz bardziej realne staje się widmo spadku z tureckiej Süper Lig.

Sytuacja Polaków jest tym gorsza, że w Turcji ma właśnie miejsce sezon przejściowy, który zakończy się pożegnaniem z aż czterema zespołami.

Reklama

Najgorzej z wspomnianej trójki radzi sobie w tym sezonie Ankaragücü. Drużyna Michała Pazdana i Daniela Łukasika zamyka tabelę z 20 punktami na koncie i nawet regularne występy tego Łukasika nie są w stanie odmienić sytuacji zespołu. Defensywny pomocnik od dłuższego czasu utrzymuje miejsce w pierwszym składzie i jeśli tylko nie jest kontuzjowany, to wybiega na boisko w żółto-czarnych barwach. Gorzej wygląda sytuacja Pazdana, który dużo grał na początku sezonu, ale później przez dłuższy czas borykał się z kontuzją. Ostatnio wchodził z ławki, a bezpośrednia czerwona kartka otrzymana w meczu z Kayserisporem na pewno nie poprawia jego pozycji w zespole.

Niewiele więcej powodów do optymizmu ma Dominik Furman. Do Polski docierały już głosy, że pomocnik ma w Turcji problemy z wypłatami i rozważa zmianę pracodawcy, ale póki co wciąż występuje w Genclerbirligi. Nie przekłada się to wydatnie na wyniki drużyny, bo jego zespół plasuje się obecnie na przedostatniej pozycji i traci cztery punkty do bezpiecznej pozycji.

Podobnie wygląda sytuacja Radosława Murawskiego z Denizlisporu, który może się pochwalić identycznym dorobkiem punktowym. Polak jest podporą swojej drużyny i wyróżniającą się postacią, ale jego ekipa również nie radzi sobie najlepiej. W Denizli pewnie żałują rozstania ze świetnie spisującym się polskim golkiperem, Adamem Stachowiakiem, bo zespół ma w tym momencie drugi najgorszy wynik pod względem straconych goli w lidze.

Olkowski i Sobiech mogą optymistyczniej patrzeć w przyszłość

Lepiej prezentują się okoliczności dla Pawła Olkowskiego i Artura Sobiecha. Ten pierwszy pomimo początkowych trudności wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce Gaziantepu i jest ważnym graczem w talii trenera Sa Pinto, a jego zespół walczy o europejskie puchary.

Z kolei Sobiech, który z Fatih Karagümrük wywalczył awans do Süper Lig, wciąż gra pierwsze skrzypce w drużynie beniaminka rozgrywek. Zdobył już cztery gole i dołożył do tego dwie asysty, co wydatnie pomaga drużynie w utrzymaniu się w czołowej ósemce rozgrywek. Polak dzieli szatnię z kilkoma ciekawymi zawodnikami jak Lucas Biglia, Fabio Borini czy Jeremain Lens, ale to nie przeszkadza mu regularnie meldować się na murawie.

Michalak i Kądzior z mieszanymi odczuciami

Obecna sytuacja z pewnością jest natomiast rozczarowująca dla Damiana Kądziora. Sześciokrotny reprezentant Polski przyszedł do Turcji na półroczne wypożyczenie z Eibaru, żeby znów regularnie grać, a w póki co w barwach Alanyasporu wchodzi tylko na kilka ostatnich minut. Wydaje się, że ciężko będzie mu przekonać trenera, żeby w ostatnich występach w sezonie dał mu więcej szans.

Do końca usatysfakcjonowany raczej nie jest też Konrad Michalak. Skrzydłowy z dużą regularnością pojawia się na boisku, ale nie zawsze już od pierwszej minuty. Polak zdobył w tym sezonie jednego gola i zaliczył cztery asysty, ale nie potrafi na dłużej wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie. W dodatku jego Caykur Rizespor nadal jest blisko miejsc spadkowych (obecnie na 15. miejscu).

Do końca zmagań w Turcji jeszcze szesnaście kolejek. W tym roku sezon jest dłuższy niż zwykle, bo wobec problemów z koronawirusem w stawce znajduje się aż 21 zespołów.

Rafał Fiodorow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje