Reklama

Reklama

Zlatan Ibrahimovic bije Nicolasa Anelkę!

Po transferze do Paris Saint Germain Zlatan Ibrahimovic zostanie najdroższym piłkarzem w historii piłki. Wyprzedzi Nicolasa Anelkę, za którego kluby zapłaciły łącznie 130 mln euro.

Ani Leo Messi, ani nawet Cristiano Ronaldo nie mają szans w tej konkurencji. Wychowany w "La Masia" Argentyńczyk kosztuje Barcelonę drogo (13 mln euro pensji), ale w jego cv, w rubryce "kwoty transferowe" wciąż widnieje symboliczne zero. Portugalczyk zmieniał klub zaledwie dwa razy: Manchester United i Real zapłacili za niego łącznie tylko 111 mln euro. Wydaje się, że ta kwota długo jeszcze nie ulegnie zmianie, bo choć agentem gwiazdy jest wszechpotężny Jorge Mendes, ale Ronaldo znalazł dla siebie właściwe miejsce na ziemi.

Najdroższy nie znaczy najlepszy. Są tacy, którzy spostrzegli, że w tym wielkim futbolowym cyrku lepiej niż na zwycięstwach, zarabia się na transferach. Nicolas Anelka zmieniał kluby aż 9 razy, z czego urodziła się rekordowa kwota transferowa sięgająca 130 mln euro. Czasem kluby podrzucały go sobie jak "gorącego kartofla". Real Madryt ledwo zdołał wykupić go z Arsenalu za 22,5 mln funtów, już myślał jak odsprzedać piłkarza, który popadł w konflikt z kimś tak bezkonfliktowym jak Vicente del Bosque. Ówczesny trener "Królewskich" był jednak na tyle opanowany, że wykorzystał talent Francuza do wygrania Ligi Mistrzów w 2000 roku. Latem PSG odzyskało wychowanka za 20 mln funtów, by szybko poznać się na swoim błędzie i "upchnąć" go z powrotem w Premier League. Dziś Anelka dorabia do emerytury w Chinach.

Jego miejsce na szczycie klasyfikacji najdroższych piłkarzy świata zajmie Zlatan Ibrahimovic. Nie jest to specjalna sensacja, Szwed był już na trzecim miejscu z łączną kwotą 117 mln euro. Wartość jego poprzednich transferów nie zawsze była jednoznaczna, Barcelona zapłaciła Interowi 50 mln euro dorzucając wartego, co najmniej 20 mln Samuela Eto’o.

PSG też zapłaci hurtem za Szweda i Thiago Slivę, w sumie 62 mln euro. Transakcja jest o tyle zaskakująca, że jeszcze tydzień temu brazylijski obrońca przedłużył kontrakt z Milanem, a Adriano Galliani zapewniał, że nie jest na sprzedaż. Z wszystkich sił zabiegała o niego przecież Barcelona.

"Oszczędzamy 150 mln euro w dwa lata" - cieszy się właściciel Milanu Silvio Berlusconi. Oprócz 62 mln od PSG, klub z Mediolanu zachowa w kasie gigantyczne kwoty, które wydałby na pensje dla obu gwiazd. Tyle, że celem Milanu nie jest wyłącznie oszczędzanie, ale walka o trofea. Czy uda się to bez wydawania ogromnych kwot? W ostatnich latach Milan był przystankiem dla upadających gwiazd. Ronaldinho, Robinho, Cassano, Ibrahimovic narazili Berlusconiego na duże wydatki, niezbyt wiele oferując w zamian.

Światowa prasa spekuluje, że były premier Włoch pójdzie tą samą drogą, sprowadzając do Mediolanu Kakę i Carlosa Teveza. Jeśli tak, to ze 150 mln oszczędności nie zostanie nic. Piłkarz, nawet z pozoru ambitny, niechętnie godzi się na obniżenie zarobków nawet, gdy jego rola w drużynie staje się drugorzędna. Kaka dwa lata wyciera ławkę w Madrycie pobierając z kasy niemal tyle, co Ronaldo, czym oczywiście nie poprawia atmosfery w szatni. Większość graczy z podstawowej jedenastki Realu marzy choćby o połowie pensji luksusowego rezerwowego.

Reklama



Być może spektakularne zakupy PSG rozruszają senny rynek transferowy? W Primera Division łączna kwota wydatków tego lata wynosi 32 mln euro, aż 10 razy mniej niż przed rokiem. Z tego niemal połowę zapłaciła Barcelona sprowadzając Jordiego Albę. Wszyscy czekają na "odpowiedź" Realu, "Królewscy" chcą się jednak pozbyć Kaki, by mieć pieniądze na Lukę Modrica. O pomocnika Tottenhamu stara się jednak także wicemistrz Francji, szykując na nowy sezon zupełnie nową drużynę. Niedawno szejkowie z PSG sprowadzili z Napoli za 31 mln euro Ezequiela Lavezziego. Jeśli chodzi o nazwiska, paryski zespół zaczyna wyglądać bardziej imponująco niż Olympique Marsylia Bernarda Tapiego, jedyny francuski triumfator Pucharu Europy.

W kropce znalazła się Barcelona. Tito Vilanova potrzebuje środkowego obrońcy i defensywnego pomocnika, tymczasem "La Masia" produkuje kolejnych napastników. A przecież do gry wraca David Villa, formę odzyskał Pedro, w odleglejszych planach jest transfer Neymara, tymczasem wychowanek Barcy 18-letni Gerard Deulofeu został właśnie bohaterem półfinału mistrzostw Europy U19.

Jego trzy bramki (dwie w meczu i jedna w zwycięskiej serii karnych z Francuzami) dały Hiszpanom szansę na obronę tytułu przeciw Grecji. W kadrze zespołu z Katalonii są jeszcze Alexis Sanchez, oraz dwaj kolejni wychowankowie Cristian Tello i Isaac Cuenca. Przesądzony wydaje się los Ibrahima Afellaya. By kupić defensywnego pomocnika na miejsce Keity, Barca musi kogoś sprzedać. Marzenie o Javim Martinezie wydaje się zbyt kosztowne. Jego klauzula odejścia z Bilbao to 40 mln euro.

Dariusz Wołowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje