Reklama

Reklama

Nie ma porozumienia ws. Pawłowskiego. Zamieszanie z transferem

Dzisiaj informowaliśmy, że Widzew Łódź i Jagiellonia Białystok doszły do porozumienia w sprawie transferu Bartłomieja Pawłowskiego do hiszpańskiej Malagi. Jak się okazuje, sytuacja znów uległa zmianie.

Dzisiaj informowaliśmy, że Widzew Łódź i Jagiellonia Białystok doszły do porozumienia w sprawie transferu Bartłomieja Pawłowskiego do hiszpańskiej Malagi. Jak się okazuje, sytuacja znów uległa zmianie.

- Niespodziewanie otrzymaliśmy wiadomość z Białegostoku o tym, że Jagiellonia nie zgadza się na ustalenia, które wcześniej zaakceptowała. W tej sytuacji Bartek dziś na pewno nie zagra, bo do Hiszpanii nie trafi certyfikat - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" członek zarządu Widzewa Michał Wlaźlik.

W poniedziałek sprawą ma się zająć Komisja Ligi.

- Kluby się dogadały. Mamy consensus. Sprawę podziału zysków z transferu ustalili właściciel Widzewa pan Sylwester Cacek i prezes Jagiellonii Cezary Kulesza. Panowie dogadali się telefonicznie kilka minut temu - mówiła "PS" po południu dyrektor zarządzająca Jagiellonii i członek zarządu Agnieszka Syczewska.

Reklama

Kluby miały podzielić się wpływami z transferu. Nie wiadomo jednak w jakich proporcjach.

Spór Jagiellonii z Widzewem o Bartłomieja Pawłowskiego sprawił, że certyfikat piłkarza nadal nie został przesłany do Hiszpanii.

- Jeśli Widzew Łódź i Jagiellonia Białystok dojdą do porozumienia, to certyfikat Pawłowskiego natychmiast przekażemy Hiszpanom - mówił wczoraj rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski.

Szansą na osiągniecie takiego porozumienia miało być już piątkowe spotkanie przedstawicieli Jagiellonii, Widzewa i Malagi. Po kilkugodzinnych rozmowach białostocki klub na swojej stronie internetowej poinformował jednak, że do porozumienia nie doszło.

Malaga zaczyna dziś sezon ligowy meczem z Valencią, a za tydzień podejmie Barcelonę. Na mecz z mistrzem Hiszpanii wszystkie formalności związane z transferem Pawłowskiego powinny być już załatwione, a zawodnik uprawniony do gry.

Widzew w przerwie zimowej poprzednich rozgrywek pozyskał Pawłowskiego na zasadzie transferu czasowego (wypożyczenie z Jagiellonii do 31.12.2013) z prawem pierwokupu. W umowie zapisano m.in., że pomocnik stanie się graczem klubu z al. Piłsudskiego, jeśli przed końcem wypożyczenia białostocki klub otrzyma za niego ok. 200 tys. zł.

W maju Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN nałożyła na Widzew zakaz transferów. Po tej decyzji Widzew przesłał do Jagiellonii informację, że skorzysta z prawa do wykupienia Pawłowskiego. Za transfer Widzew jednak nie zapłacił. W Łódzkim Związku Piłki Nożnej Pawłowski cały czas był zarejestrowany jako zawodnik "na transferze czasowym".

Pod koniec lipca po młodego pomocnika zgłosiła się Malaga. Piłkarz wyjechał do Hiszpanii a Widzew negocjował warunki transferu. Ustalono, że za roczne wypożyczenie do kasy Widzewa wpłynie 300 tys. euro, a jeśli Hiszpanie zdecydują się na transfer definitywny, to dopłacą jeszcze 700 tys. euro. Widzew mógł liczyć również na inne korzyści (m.in. część kwoty za kolejny transfer piłkarza) ale pod warunkiem, że wykupi Pawłowskiego z Jagiellonii.

Zgodę na ten transfer widzewiacy otrzymali 30 lipca, gdy Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN uznała, iż potencjalny przychód z transakcji z Malagą pozwoli Widzewowi poprawić sytuację finansową, która była przyczyną nałożenia na klub zakazu transferów.

Z taką decyzją nie zgodzili się Rzecznik Ochrony Prawa Związkowego PZPN oraz Jagiellonia. Na wniosek tego pierwszego sprawą zajęła się Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych PZPN, która w środę uchyliła decyzję zezwalającą na transfer definitywny Pawłowskiego z Jagiellonii do Widzewa. Oznacza to, że Widzew nie mógł wypożyczyć tego zawodnika do Malagi.

Uchylając decyzję komisji pierwszej instancji Komisja Odwoławcza orzekła jednocześnie, że "ustalenie przynależności klubowej zawodnika Bartłomieja Pawłowskiego wykracza poza kompetencje organów licencyjnych PZPN".

Reklama

Reklama

Reklama