Reklama

Reklama

Filippo Inzaghi jeszcze nie wybiera się na emeryturę

Filippo Inzaghi, mimo 39 lat na karku, ciągle chce grać w piłkę na wysokim poziomie. Młodsi i mniej utytułowani od niego zawodnicy powyjeżdżali na piłkarskie emerytury do Chin albo krajów arabskich, a nieśmiertelny „Super Pippo” zamierza kontynuować karierę we Włoszech, Anglii lub Hiszpanii.

Po wygaśnięciu kontraktu wiążącego go z Milanem, w którym występował przez 11 ostatnich sezonów, Pippo chce spróbować swoich sił w jeszcze jednym klubie. Może to być włoskie Udinese, hiszpańska Granada albo angielski Watford. Wszystkie te trzy kluby znajdują się w rękach członków rodzinny Pozzo, do której zgłosił się agent legendy Milanu.

Właściciele Udinese, Granady i Watfordu swobodnie wymieniają piłkarzy pomiędzy tymi zespołami. Jeśli zdecydują się skorzystać z usług Inzaghiego, zadecydują, gdzie konkretnie posłać niezmordowanego łowcę bramek. Prawdopodobnie byłby to jeden z dwóch ostatnich klubów, ponieważ Inzaghi, który całą karierę spędził we Włoszech, chciałby poznać futbol innego kraju.

Reklama

Super Pippo to prawdziwa maszyna do strzelania goli. Tylko w Milanie zdobył ich 126 w 300 występach. Piorunujące wrażenie robią jego statystyki w europejskich pucharach: 114 meczów i 70 goli (w barwach Milanu, Juventusu i Parmy). Kibice na całym świecie widzą w Inzaghim ucieleśnienie instynktu strzeleckiego, z jego grą na granicy spalonego i bramkami zdobywanymi każdą częścią ciała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL