Sabalenka kompletnie zaskoczona, burza po zachowaniu Rybakiny. To się nagrało
Jelena Rybakina triumfatorką WTA Finals! W meczu o tytuł Kazaszka w dwóch setach pokonała Arynę Sabalenkę. Jej gra na tle pierwszej rakiety świata była kapitalna. Po zmaganiach na korcie przyszedł czas na ceremonię wręczenia nagród, podczas której świeżo upieczona mistrzyni zrobiła coś, co wywołało poruszenie w mediach społecznościowych. Mówi się, że w ten sposób Rybakina chciała zaprotestować przeciwko... WTA.

- To był niesamowity tydzień. Nie miałam żadnych oczekiwań. Nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku, to wspaniałe. Gratulacje Aryna za drugi rok z rzędu na pierwszym miejscu w rankingu, to ogromne osiągnięcie. Mam nadzieję, że zagramy razem jeszcze wiele wielkich finałów. Chciałbym także podziękować kibicom za wsparcie, atmosfera była świetna. To wspaniale być w tym miejscu - mówiła prosto z kortu Jelena Rybakina.
Pogromczyni Igi Świątek z fazy grupowej WTA Finals w finale turnieju w Rijadzie była lepsza od Aryny Sabalenki. W pierwszym secie pozwoliła ugrać jej tylko trzy gemy. W drugiej partii byliśmy świadkami tie-breaka, w którym Kazaszka zgarnęła siedem punktów z rzędu. Chwilę później trzymała w dłoniach upragnione trofeum.
Tak Rybakina zachowała się przed kamerami. Afera na całego. Obok szefowa WTA
W ramach obowiązków medialnych tenisistki prosto z kortu udzieliły wywiadów, po czym rozpoczęło się pozowanie do zdjęć. Kiedy przed obiektywem pojawili się organizatorzy zawodów w stolicy Arabii Saudyjskiej, Sabalenka i Rybakina stanęły obok, aby wykonać wspólną fotografię.
Nagle przyszła kolej do zdjęcia u boku Portii Archer - dyrektorki generalnej WTA, która stanowisko to zajmuje od zeszłego roku. Sabalenka ustawiła się do zdjęcia z szefową organizacji, jednak w jej ślady nie poszła Rybakina.
Zawodniczka z Kazachstanu wyraźnie odmówiła wykonania fotografii z Archer. Stanęła z boku. Nie przekonały ją nawet apele koordynatora zawodów, który zachęcał zdobywczynie pucharu, aby ustawiła się w kadrze. Wideo z tego incydentu szybko pojawiło się w mediach społecznościowych.
Zgodnie z domysłami internautów w ten sposób Jelena Rybakina chciała wyrazić swoje oburzenie i protest przeciwko temu, jak WTA potraktowała... Stefano Vukova. Przypomnijmy, w ostatnich kilkunastu miesiącach media rozpisywały się o specyficznych, a nawet toksycznych relacjach Kazaszki i jej trenera.
Najpierw szkoleniowiec został zwolniony po pięciu latach pracy. Potem - na początku tego roku - przekazano, że Vukov wraca na dawną posadę, podczas gdy nowym trenerem Rybakiny był już Goran Ivanisević. W końcu Vukov został zawieszony przez WTA na rok za obrażanie swojej zawodniczki. Nie mógł pojawiać się na meczach, w ośrodkach treningowych itd.
Ponoć Chorwat miał stwierdzić, że "gdyby nie on, to Rybakina wciąż byłaby w Rosji i zbierała ziemniaki". Według niektórych dziennikarzy tenisistka została skrzywdzona psychicznie przez swojego szkoleniowca.
Jednocześnie Kazaszka nieustannie broniła Stefano Vukova. - Z wieloma rzeczami się nie zgadzam - m.in. z tym, co WTA robi w sprawie Stefano. Nigdy na niego nie narzekałam. Zawsze powtarzałam, że nie traktował mnie źle - mówiła podczas Australian Open. Ostatecznie trener skutecznie odwołał się od decyzji organizacji i podczas WTA 1000 w Cincinnati zasiadł w boksie Rybakiny. Nie zabrakło go także podczas sobotniego finału WTA Finals.















