Niebywały zwrot akcji po meczu Sabalenki na WTA Finals. O godz. 1:23 wszystko stało się jasne
Piątkowe półfinały WTA Finals dostarczyły kapitalne widowiska. Jednym z nich było starcie Aryny Sabalenki z Amandą Anisimovą. Białorusinka pokonała Amerykankę po trzysetowej batalii. Na tym jednak nie zakończyły się wczorajsze zmagania w Rijadzie. Do niesamowitego zwrotu akcji doszło tuż po meczu tenisistki z Mińska. Okazało się bowiem, że z rywalizacji o tytuł wypadła liderka rankingu gry podwójnej - i to mimo meczbola w drugim secie. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadło o godz. 1:23 czasu lokalnego.

Tegoroczny turniej WTA Finals ułożył się w taki sposób, że pierwsze miejsca w każdej grupie (niezależnie czy to singiel, czy debel) zajęły zawodniczki z kompletem zwycięstw. Z kolei drugie lokaty trafiły do tenisistek mających po jednej porażce. O ile w grze pojedynczej triumfatorki wywiązały się z roli faworytek, bowiem Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina zameldowały się w finale zmagań w Rijadzie, o tyle wśród duetów doszło do całkowitego przewrotu.
Wszystko zaczęło się tuż po godz. 15:30 czasu lokalnego (13:30 w Polsce), kiedy to do gry wkroczyły Su-Wei Hsieh oraz Jelena Ostapenko. Reprezentantki Tajwanu i Łotwy nie zakwalifikowały się do decydującego starcia. W piątkowej potyczce musiały uznać wyższość pary Timea Babos/Luisa Stefani. Drugi półfinał debla rozegrano już na zakończenie dnia. Spotkały się w nim triumfatorki tegorocznego Australian Open (liderka rankingu WTA w grze podwójnej Katerina Siniakova i druga zawodniczka tego zestawienia - Taylor Townsend) oraz mistrzynie Wimbledonu 2025 (Weronika Kudiermietowa i Elise Mertens). Pierwszy team przystępował oczywiście w roli faworyta po fazie grupowej. Rzeczywistość kortowa okazała się jednak zupełnie inna. Nie wystarczył nawet meczbol w drugim secie.
WTA Finals: Katerina Siniakova i Taylor Townsend odpadły w półfinale debla
Mecz rozpoczął się od serwisu Kudiermietowej. Już na "dzień dobry" Rosjanka straciła własne podanie, mimo prowadzenia 30-15. W następnych minutach Siniakova i Townsend kontrolowały sytuację na korcie. W siódmym gemie uzyskały kolejne przełamanie - tym razem przy podaniu Mertens. Przy stanie 5:2 Siniakova mogła zamykać partię własnym podaniem. Rosyjsko-belgijski duet podjął walkę do końca, odrobił część strat. Podczas dziewiątego rozdania Weronika oraz Elise obroniły dwa setbole. Po zmianie stron do głosu doszła jednak Taylor, która bez większych kłopotów zapewniła swojemu duetowi triumf 6:4 w premierowej odsłonie.
Druga część pojedynku przebiegała inaczej. W pierwszych gemach mieliśmy festiwal przełamań. Przerwały go dopiero mistrzynie Wimbledonu 2025, chociaż nie przyszło to bez problemów. Kudiermietowa i Mertens musiały wracać ze stanu 15-40, ale ostatecznie obroniły trzy break pointy i wróciły na prowadzenie. Kolejny ciekawszy moment przypadł na dziesiąte rozdanie. Wtedy to Rosjanka oraz Belgijka doczekały się dwóch setboli. Townsend skutecznie oddaliła jednak zagrożenie przy swoim podaniu. Ostatecznie zobaczyliśmy tie-break. W początkowej fazie Weronika oraz Elise miały 3-1, ale potem sytuacja się wyrównała.
Przy wyniku 6-5 dla rywalek pojawił się meczbol. Wtedy chłodną głowę przy siatce zachowała Kudiermietowa. Jak się później okazało - był to moment zwrotny dla losów całego pojedynku. Także kolejne dwie akcje powędrowały na konto duetu Weronika/Elise. Dzięki temu doszło do trzeciej partii w postaci super tie-breaka. W decydującej rozgrywce mistrzynie Wimbledonu 2025 szybko wypracowały sobie przewagę i były w stanie kontrolować ją do końca. Finalnie triumfowały w całym spotkaniu 4:6, 7:6(6), 10-6. Tym samym doszło do nietypowej sytuacji: deblistki, które wygrały swoje grupy z kompletem zwycięstw, odpadły w fazie półfinałowej - zupełne przeciwieństwo do wydarzeń z singla. Kudiermietowa i Mertens zagrają o tytuł z duetem Timea Babos/Luisa Stefani. Początek sobotniego pojedynku o godz. 14:00 czasu polskiego.


















