Zverev dopiął swego. Historyczny awans Niemca na Wimbledonie [WIDEO]
Alexander Zverev dopisał do swojej kariery kolejny ważny rozdział. Niemiec pokonał Jiriego Leheckę 6:4, 7:5, 3:6, 7:6(7-6) i po raz pierwszy zameldował się w ćwierćfinale Wimbledonu. Spotkanie zostało rozłożone na dwa dni z powodu godziny policyjnej obowiązującej na londyńskich kortach, a po wznowieniu Czech postawił faworytowi znacznie trudniejsze warunki niż dzień wcześniej. Powyższy materiał wideo przedstawia skrót tego starcia.
Pierwsza część meczu należała do Zvereva. Niemiec imponował skutecznością przy własnym podaniu i nie pozwalał rywalowi wypracować większej liczby okazji przy returnie. W premierowej partii przełamał Leheckę w kluczowym momencie, a w drugim secie ponownie okazał się lepszy w końcówce. Dzięki temu schodził z kortu po poniedziałkowej sesji z prowadzeniem 6:4, 7:5, 3:3, dzięki czemu był już bardzo blisko awansu.
Po wznowieniu rywalizacji obraz meczu wyraźnie się zmienił. Lehecka wyszedł na kort z nową energią i od pierwszych piłek zaczął grać znacznie agresywniej. Czech wygrał serię punktów, szybko przejął inicjatywę i błyskawicznie odskoczył rywalowi. Efektem była wygrana 6:3 w trzecim secie, która przywróciła emocje w walce o ćwierćfinał.
Czwarta partia długo przebiegała bez przełamań. Obaj zawodnicy znakomicie serwowali, a każdy gem wymagał pełnej koncentracji. Lehecka nie zamierzał rezygnować z marzeń o odwróceniu losów spotkania, ale Zverev również nie dawał przeciwnikowi wielu szans. Ostatecznie o wszystkim zdecydował tie-break, który dostarczył kibicom najwięcej napięcia.
W decydujących momentach więcej spokoju zachował Niemiec. Choć Czech walczył do końca i zmuszał wyżej notowanego rywala do maksymalnego wysiłku, Zverev wykorzystał swoje doświadczenie i zamknął mecz w czterech setach. Dla triumfatora Roland Garros 2026 to szczególne zwycięstwo, ponieważ Wimbledon przez lata pozostawał jedynym turniejem wielkoszlemowym, na którym nie potrafił przebić bariery czwartej rundy. Teraz wreszcie tego dokonał i może dalej marzyć o pierwszym w karierze londyńskim półfinale.










