Zwrot narracji. Ogłasza dzień po meczu Chwalińskiej. "Fantastycznie"
Porażka Mai Chwalińskiej w pierwszej rundzie Wimbledonu z Mananchayą Sawangkaew 6:2, 5:7, 2:6, a także jej przykre okoliczności, wywołały wśród fanów 24-latki smutek i poczucie rozczarowania. Andy Roddick odwraca jednak tę narrację i to już dzień po meczu. Legendarny Amerykanin jak się zdaje wspiera polską tenisistkę, mimo wszystko ciesząc się tym, co zobaczył na korcie. "Fantastycznie" - stwierdził, kwitując obrazek z Wimbledonu z Mają Chwalińską w roli głównej.

Po historycznym popisie na Rolandzie Garrosie, zwieńczonym wielkoszlemowym finałem, wielu ekspertów zastanawiało się, jak Maja Chwalińska spisze się na kolejnej imprezie tego formatu, przenosząc się na trawę Wimbledonu.
Niestety, choć polska tenisistka brawurowo rozpoczęła mecz z Mananchayą Sawangkaew, znów ciesząc oko zróżnicowanym wachlarzem tenisowych zagrań, przy piłce meczowej w drugim secie nabawiła się kontuzji kostki. Do tego doszły potem także skurcze, które uniemożliwiły jej skuteczne przeciwstawienie się rywalce z Tajlandii.
To oczywiście wielki zawód dla wszystkich fanów 24-latki, a także dobrze życzących jej person ze świata tenisa. Część z nich w zaistniałej sytuacji potrafi jednak dopatrzeć się pozytywów. A do tego grona należy między innymi Andy Roddick.
Wyjaśniło się ws. sponsora Chwalińskiej. Menadżer potwierdza, koniec plotek
Wimbledon. Maja Chwalińska odpadła w I rundzie. Andy Roddick komentuje
Legendarny Amerykanin przeanalizował poniedziałkowe sceny z kortu Wimbledonu na swoim kanale.
- To oczywiście mecz tenisistek z najłatwiejszymi nazwiskami do wymówienia tego dnia - zażartował na wstępie, odnosząc się do trudności, jaką sprawiła mu walka z poprawnym przywołaniem personaliów obu zawodniczek.
Tak potraktowali Chwalińską, gdy weszła na kort. Musiało się tak skończyć
Były lider rankingu ATP zaznaczył, że podobnie jak Maja Chwalińska na Rolandzie Garrosie, tak teraz Mananchaya Sawangkaew była podbudowana skuteczną walką o prawo gry w głównej drabince Wimbledonu.
- Kwalifikantka miała już za sobą trzy wygrane rundy. Maja sama była w tym samym położeniu miesiąc temu i wiedziała, że to takie momentum ma swoją wartość - stwierdził.
A następnie odniósł się do tego, że mimo smutku porażki w tym, jak wyglądał występ Mai Chwalińskiej na Wimbledonie można dopatrywać się pozytywów.
- Powiem tak - ja siedziałem i się uśmiechałem. I nie był to złośliwy grymas. To był bardzo szczęśliwy uśmiech. Strój Chwalińskiej był od sponsora. Ten sam producent od góry do samych butów. Wszędzie naszywki. Teraz podczas kontuzji i problemów dostaje 100 tysięcy. Fantastycznie. To jej nowa rzeczywistość - powiedział Andy Roddick.
I dodał: - Jeśli powiedziałbyś jej dwa miesiące temu: "Dojdziesz do finału w jednym z dwóch najbliższych Wielkich Szlemów. Wchodzisz w to?", podpisałaby się pod tym. Nawet, jeśli będzie miała zły dzień, może zarobić na milion sposobów. I w jej przypadku jest zasłużone i sprawia mi to radość.












