Zaskoczenie. Siostra Mirry ujawnia po boju z Chwalińską. "Nie będę kłamać"
Inauguracja Wimbledonu zbliża się coraz większymi krokami. O prawo występu w wielkoszlemowej imprezie w Londynie walczy obecnie w kwalifikacjach Erika Andriejewa - siostra Mirry Andriejewej, która w finale Rolanda Garrosa ograła Maję Chwalińską. Do paryskiego finału wróciła teraz starsza z Rosjanek, dzieląc się dość zaskakującym wyznaniem. "Nie będę kłamać" - rozpoczęła swoją wypowiedź.

Rywalizacja w głównej drabince Wimbledonu ruszy dopiero za pięć dni - w poniedziałek 29 czerwca. Rywalizacja na londyńskiej trawie kwitnie już jednak w pełni. A wszystko ze względu na toczące się kwalifikacje, w których poszczególne zawodniczki walczą o możliwość występu na wielkoszlemowej scenie.
Jedną z nich jest Erika Andriejewa, starsza o trzy lata siostra tegorocznej mistrzyni Rolanda Garrosa - Mirry.
Wimbledon coraz bliżej, Iga Świątek pominięta. Rosjanka bezlitosna ws. Polki
21-letnia Rosjanka udanie rozpoczęła swoją eliminacyjną przeprawę, pokonując w jej pierwszej rundzie reprezentantkę Chin - Yexin Ma. W pierwszym secie 238. rakieta świata poczęstowała rywalkę tenisowym "bajglem", a w drugim oddała jej jedynie trzy gemy. Jej kolejną przeciwniczką będzie pochodząca ze Stanów Zjednoczonych Kayla Day- mistrzyni juniorskiego US Open z 2016 roku.
Erika Andriejewa o finale siostry z Mają Chwalińską. Kompletne rozdarcie Rosjanki
Po wygranym meczu kwalifikacji Erika Andriejewa porozmawiała z oficjalnym portalem Wimbledonu. A w swoich wypowiedział odniosła się między innymi do paryskiego finału, w którym Mirra Andriejewa pokonała naszą polską rewelację Rolanda Garrosa Maję Chwalińską. 21-latka ujawniła, jakie emocje wówczas nią targały, a jej słowa mogą zaskakiwać. Nie była to bowiem pełna radość.
- Nie będę kłamać, to ogromna presja (...) Jestem z niej naprawdę dumna, bo znam osobiste wyzwania. Rzeczy, których nie widać na ekranie. Wiem, z czym się boryka. Ale jeśli chodzi o mnie, czuję się wyjątkowo źle, jakbym nie była wystarczająco dobra i musiała dawać z siebie więcej. Widzę, co dzieje się w wokół mnie .w zasadzie pracujemy tam samo ciężko, a mimo to czuję, że nie jestem wystarczająco dobra, że nie radzę sobie wystarczająco dobrze. Tak jak powinnam - stwierdziła starsza siostra mistrzyni Wielkiego Szlema.
Jak przyznała, nie miała okazji osobiście stawić się wówczas Paryżu. Śledziła więc zmagania Mirry sprzed telewizora i koniec końców cieszy się jednak szczerze z jej triumfu nad Mają Chwalińską.














