Wrócił temat Chwalińskiej na Wimbledonie. Popełniła błąd? Jest reakcja
Maja Chwalińska pożegnała się z Wimbledonem po jednym meczu. Wszystko przez kontuję, która miała decydujący wpływ na wynik spotkania z Mananchayą Sawangkaew. Przypomnijmy, Polka do zawodów w Londynie przystąpiła niedługo po finale Ronalda Garrosa. - Byłoby dobrze, gdyby taki jeden turniej na kortach trawiastych (przed Wimbledonem - red.) Maja zagrała - mówił ostatnio Lech Sidor.

W Paryżu Maja Chwalińska rzuciła na kolana cały tenisowy świat. Jako pierwsza kwalifikantka w historii Rolanda Garrosa dotarła do finału. W nim lepsza okazała się Mirra Andriejewa, choć i tak o naszej rodaczce zrobiło się głośno w środowisku.
Jej wyczyn doceniły władze Wimbledonu. Chwalińska mogła liczyć na wyjątkowy przywilej. Jako jedna z nielicznych zawodniczek niepochodzących z Wielkiej Brytanii otrzymała "dziką kartę". Dzięki temu - bez udziału w kwalifikacjach, jako rozstawiona - zagrała w pierwszej rundzie. Tam wydarzył się dramat.
Lech Sidor wprost o tym, co mogła zrobić Chwalińska
W meczu z Mananchayą Sawangkaew Polka wygrała pierwszego seta 6:2, a w drugim prowadziła 5:4 i miała nawet piłkę na wagę zwycięstwa. Niestety wówczas poślizgnęła się na śliskiej trawie, co wywołało uraz. Mimo tego dokończyła spotkanie, ale przegrała dwie ostatnie partie 5:7, 2:6.
Do rywalizacji na kortach Wimbledonu Chwalińska przystąpiła po wakacjach, na które udała się po trzytygodniowej walce we Francji. Zdaniem Lecha Sidora byłoby o wiele lepiej, gdyby Chwalińska wystąpiła na jakimś trawiastym turnieju przed Wimbledonem.
- Byłoby dobrze, gdyby taki jeden turniej na kortach trawiastych (przed Wimbledonem - red.) Maja zagrała. Bez względu na wynik. Były głosy, że musi odpoczywać, że to, że tamo... - opowiadał ze skwaszoną miną na kanale "Trzeci Serwis", ubolewając nad faktem, że nie zagrała na trawie, ponieważ mogłaby lepiej przyzwyczaić się do nawierzchni itd.
- Czekała na informację, co z "dziką kartą". Gdyby tej nie było, to musiałaby zagrać kwalifikacje. I wtedy prawdopodobnie zyskałaby to ogranie. To, którego nie było. Był jeden pokazowy mecz z Magdą Linette (...) Potem przychodzisz na kort, siedzą ludzie, duży obiekt. Przeciwniczka? Marzenie. To minimum dla Mai to byłą trzecia runda i Muchova. Ona tam miała święty obowiązek zagrać. I tak by było, gdyby nie ta kontuzja - tłumaczył.
Zdaniem Sidora w sytuacji, kiedy zawodniczka zmaga się z urazem podczas meczu, może próbować pojedynczych "strzałów", najbardziej ryzykownych zagrań, "wyserwowania meczu". - Zamknąć oczy i spróbować trochę na "wariackich papierach". Ale nie w przypadku Mai. Jej tenis polega na pracy, cierpliwym graniu, wybijaniu z rytmu. Ona nie gra na strzał, jedno, dwa uderzenia, bo nie ma warunków fizycznych - mówił.
- Zacznę od wyjaśnienia technicznej kwestii. Maja nie mogła grać w turnieju przed Wimbledonem, bo jeszcze w trakcie Roland Garros, jak się zamykały listy, to zapisała się do kwalifikacji Wimbledonu. Zrobiła to, bo musiała. Nie miała odpowiedniego miejsca w rankingu, a wtedy tematu "dzikiej karty nawet nie było. Idąc dalej, jeśli zapisała się do eliminacji do Wimbledonu, to nie mogła w tym samym czasie zapisać się do innych turniejów, bo to się samo przez się wyklucza. W sumie w tych kwalifikacjach nie zagrała, bo dostała dziką kartę - to z kolei słowa Piotra Szczypki dla Interii, który tłumaczył, dlaczego Chwalińska nie grała na trawie przed Wimbledonem.










![Leon w swoim stylu. Najlepsze akcje z meczu Polska – Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DXZS2WD6P27-C401.webp)

!["Nie było co zbierać". Najlepsze ataki meczu Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DX75KD7UOXO-C401.webp)


