Trwają badania Mai Chwalińskiej. Jest najnowszy głos sztabu. "Nie mamy wyjścia"
Próba podboju Londynu skończyła się dla Mai Chwalińskiej bardzo niepomyślnie. Polka nabawiła się kontuzji już w pierwszym występie turnieju singlistek. W efekcie doznała porażki i po wstępnych badaniach wycofała się z rywalizacji deblowej. Zawodniczka przebywa obecnie w Polsce. Członkowie jej sztabu zapewniają, że plan leczenia i rehabilitacji został już uruchomiony. Na jedno pytanie unikają jednak konkretnej odpowiedzi.

Maja Chwalińska przystąpiła do tegorocznej edycji Wimbledonu z nadzieją na powtórzenie pięknej przygody z French Open. Tam dotarła do finału jako kwalifikantka. Po powrocie do kraju witana była z honorami.
Londyn nie okazał się jednak równie łaskawy. Polka pożegnała się z turniejem już po pierwszym występie. Lepsza okazała się Mananchaya Sawangkaew (164. WTA) z Tajlandii, wygrywając 2:6, 7:5, 6:2.
Świątek reaguje na dramat Chwalińskiej. Wymowne słowa po tym, co się stało
Maja Chwalińska leczy się w Polsce. Sztab unika odpowiedzi na pytanie o datę powrotu do gry
Chwalińska miała we wspomnianym meczu piłkę meczową. Ale właśnie wtedy potknęła się na korcie i doznała kontuzji. Zdarzenie początkowo nie wyglądało groźnie. Finalnie okazało się jednak fatalne w skutkach.
U tenisistki z Dąbrowy Górniczej zdiagnozowano niewielkie skręcenie stawu skokowego. Wiadomo jednak, że w trakcie gry zawodniczka zmagała się również ze skurczami całego ciała, co mogło wynikać ze stresu i z niedoskonałego okresu przygotowawczego przed Wimbleonem.
Istniał cień szansy, że Chwalińska przystąpi w Londynie do turnieju deblistek. Tak się jednak nie stało. O rezygnacji ze startu poinformowano w oficjalnym komunikacie. Szerzej na ten temat TUTAJ.
- Dla każdego sportowca przegrany mecz jest psychicznym ciężarem. Szczególnie w takich okolicznościach. Sytuacja była pechowa. Pierwszy moment po meczu boli najbardziej, ale teraz Maja weszła już na dobrą drogę. Jest diagnoza, jest plan leczenia i rehabilitacji, a więc także powrotu do zdrowia. Pracujemy nad tym, aby jak najszybciej wróciła do treningów, a potem do rywalizacji - mówi w rozmowie z WP Sportowe Fakty, koordynatorka sztabu naszej zawodniczki Aleksandra Musiał.
Konsekwentnie unika jednak odpowiedzi na pytanie o prognozowaną datę powrotu na kort.
- Wszystko będzie zależeć od rehabilitacji. O żadnych terminach powrotu nie może być mowy. Wszystko jest zbyt świeże, żeby mówić o konkretnej dacie - ucina temat.
Chwalińska przechodzi obecnie dokładniejsze badania w Warszawie. Chodzi o ustalenie stopnia uszkodzenia struktur w stawie skokowym. Niezależnie od tego ustalona wcześniej kuracja jest już w fazie realizacji.
Trudno mi było patrzeć na jej cierpienie. No, ale nie mamy wyjścia, trzeba przełknąć tę gorzką pigułkę i iść dalej. (...) Taki jest sport. Najważniejsze, że nie jest to nic bardzo poważnego i rehabilitacja wystarczy. Wszystko będzie dobrze - zapewnia Musiał.
Za sam udział w I rundzie Wimbledonu Chwalińska otrzyma 80 tys. funtów, co w przeliczeniu daje ok. 400 tys. złotych.













