Taki początek Wimbledonu dla Radwańskiej. Dwa sety i 78 minut na Court 12
Wraz z porażką Huberta Hurkacza Wimbledon 2026 dla polskich singlistów już się zakończył. W grze pozostała jeszcze Katarzyna Piter, która we wtorek zagra o ćwierćfinał debla i... Agnieszka Radwańska. Najlepsza w historii polska tenisistka przed Igą Świątek właśnie dzisiaj zaczęła zmagania w Turnieju Legend. I to w parze ze swoją przyjaciółką Caroline Wozniacki - Dunką, która ma polskie pochodzenia, choć urodziła się już w Odense. Pojedynek z duetem Lucie Šafářová/Magdalena Rybáriková nie poszedł jednak po myśli zawodniczki z Krakowa.

Cztery Polki rywalizujące w Wimbledonie w singlu nie dotrwały do drugiego tygodnia - najbliżej była Iga Świątek, ale w sobotę przegrała z Alexandrą Ealą, której w rywalizacji też już nie ma. U panów w czwartej rundzie zameldował się Hubert Hurkacz, był bliski miejsca w ósemce, ale przegrałi z rywalem z Niemiec, i z kontuzją, która utrudniała mu grę.
Gdy zaś na kortach robi się trochę luźniej, organizatorzy Wimbledonu dają przestrzeń do rywalizacji juniorom i... Legendom. W zmaganiach pań znów pojawiła się Agnieszka Radwańska, była finalistka tego turnieju. Tym razem w parze z Caroline Wozniacki.
- Jest tak, że zawsze można zwrócić się z prośbą odnośnie tego, z kim chciałoby się grać, ale tak naprawdę odgórnie jest nam narzucane, kto z kim gra - mówiła kilka dni temu "Isia" red. Arturowi Gacowi z Interii. - Więc nie jest tak, że wszystkie zaproszone zawodniczki mogą się dogadać między sobą. W każdym razie obie zrobiłyśmy taką prośbę, ja i Karolina, względem siebie, że chcemy ze sobą grać. Przy czym wcześniej, podobnie jak inni, ja już też tak robiłam, ale za bardzo nie brano tego pod uwagę i wówczas miałam zupełnie inne partnerki. Już wcześniej chciałyśmy grać ze sobą, ale byłyśmy rozdzielane - dodała.
Gdyby patrzeć tylko na sukcesy singlowe w przeszłości, ona i Wozniacki byłyby faworytkami. Ale to debel, to doświadczenie Lucie Šafářovej, pięciokrotnej mistrzynI Wielkiego Szlema w tej specjalności i byłej światowej "1" też mogło mieć duże znaczenie.
I miało.
Wimbledon. Agnieszka Radwańska wkroczyła do gry. Dwa sety na początek na Court 12
Polka i Dunka źle zaczęły to spotkanie, dość szybko zrobiło się 0:3, Radwańska musiała się pogodzić z przełamaniem jej serwisu. Taka jak wcześniej zapowiadała, Caroline grała głównie na bekhendzie, ona sama - na forhendzie.
Przy stanie 2:3 Polka i Dunka mogły odrobić wszystkie straty, Agnieszka serwowała. Miały kilka okazji, by tak się stało. I jakoś zawsze wtedy, gdy Agnieszka serwowała na stronę przewagi na Šafářovą, jej para przegrywała akcję. Aż w końcu, po zagraniu w siatkę Polki, czesko-słowacki duet wywalczył break pointa, a już za chwilę Wozniacki za szybko zbiegła pod siatką na lewą stronę, co wykorzystała Rybáriková. Zamiast 3:3 było więc 2:4.

"Isia" jednak rozkręcała się z kolejnymi minutami, coraz lepiej "czytała" zachowanie rywalek. W końcu też, przy czwartej szansie, doszło do przełamania na 3:4, po kapitalnej wymianie na woleje w gierce przy siatce. I znów to Agnieszka zaimponowała refleksem.
A później, po serwisie Caroline, Polka i Dunka wyrównały, ale to przed "Isią" stanęło zadanie wyserwowanie przedłużenia szans na zwycięstwo w pierwszym secie. I tym razem wszystko już zagrało, cztery szybkie akcje dały remis 5:5.
Ostatecznie jednak do tie-breaka nie doszło. Mimo że przy serwisie Wozniacki Polka i Dunka miały piłkę w grze przy swojej przewadze. Zdecydowała kapitalna akcja Słowaczki przy siatce - Rybáriková aż przepraszała za swoje trochę szczęśliwe zagranie. Niemniej po 50 minutach było 7:5 dla jej duetu.
Początek drugiego seta wskazywał, że ten mecz w dwóch setach się nie zakończy. Było więc przełamanie na korzyść Polki, był wygrany gem serwisowy Radwańskiej. A później wszystko runęło, Czeszka i Słowaczka całkowicie zdominowały rywalizację.
Skończyło się na 5:7, 2:6 - po 78 minutach gry.
Radwańska/Wozniacki (Polska/Dania) - Rybáriková/Šafářová (Słowacja/Czechy) 5:7, 2:6














