Świątek wyznała po meczu. Od razu przeprosiła kibiców. "Jesteśmy tenisistkami"
Nie kończy się zwycięski marsz Igi Świątek na tegorocznym Wimbledonie. Polka w poniedziałkowy wieczór bez większych problemów uporała się z Clarą Tauson i awansowała do ćwierćfinału imprezy. Po spotkaniu nie brakowało tradycyjnego wywiadu. Nagle raszynianka zdecydowała się na wyznanie dotyczące Londynu. I szybko przeprosiła licznie zgromadzona publiczność.

Spore powody do radości mają polscy kibice spoglądający na poczynania rodaków podczas Wimbledonu 2025. O ćwierćfinał otarł się choćby Kamil Majchrzak, który swojego pogromcę znalazł dopiero w niedzielne popołudnie. Do czołowej ósemki imprezy awansowała za to Iga Świątek. Podopieczna Wima Fissette'a 7 lipca pewnie triumfowała w starciu z Clarą Tauson. Dunka próbowała walczyć w pierwszym secie, lecz nasza rodaczka zwyciężyła 6:4. W kolejnej partii dominacja raszynianki była już niepodważalna. Sam za siebie mówi wynik 6:1.
Po ostatniej piłce Iga Świątek tryskała dobrym humorem. Nie zabrakło jednak obaw związanych ze zdrowiem Skandynawki. Ta nie czuła się zbyt dobrze. "Powiedziała, że w nocy nie było z nią najlepiej. Mam nadzieję, że uda jej się wyzdrowieć i wszystko będzie z nią w porządku" - przekazała zatroskana raszynianka. Później natomiast skupiła się na sobie. "Pierwszy raz naprawdę podoba mi się w Londynie" - wyznała prosto z mostu.
24-latka szybko wytłumaczyła, dlaczego zdecydowała się na takie stwierdzenie. "Przepraszam, zawsze tu uwielbiałam przyjeżdżać. Jesteśmy jednak tenisistkami, więc czujemy się lepiej poza kortem jeśli wychodzi nam gra na korcie. W tym roku czuję, że mogę grać w swoją grę i mam nadzieję, że to będzie trwało tak długo jak tylko możliwe. Zamierzam dalej iść do przodu i pracować" - dodała.
Iga Świątek zmotywowana przed ćwierćfinałem. Kluczowa rola Fissette'a
Reporterkę ciekawiły również powody zachowania triumfatorki tuż przed spotkaniem. Ta szybko pobiegła w stronę jednego z krzesełek. Czy chodziło o jakiś przesąd i ma ona swoje ulubione miejsce? "Nie, nie ścigałam się. Czekaliśmy na mecz bardzo, bardzo długo. Kiedy pojawiłam się na korcie nie chciałam być zaspana, więc stwierdziłam że czas się trochę pobudzić. Może dlatego tak pomyśleliście".
Na sam koniec poruszona została kwestia ćwierćfinału. A w nim była liderka rankingu WTA zmierzy się Ludmiłą Samsonową. "Jest ona naprawdę solidną zawodniczką. Rozegraliśmy w przeszłości wiele spotkań. Graliśmy też pojedynki trzysetowe. Pamiętam, że nie było łatwo, potrafi grać na szybkich nawierzchniach. Muszę się przygotować dobrze taktycznie, bo nie oglądałam żadnych poprzednich meczów. Muszę zaufać trenerowi. Skupię się na sobie i będę gotowa do walki" - zakończyła Iga Świątek.












