Super tie-break zamknął mecz finałowej rywalki Świątek. Mistrzyni Szlema za burtą
Rodzice Amandy Anisimovej przylecieli do Stanów Zjednoczonych w 1998 roku, tu trzy lata później urodziła się jedna z najlepszych obecnie tenisistek świata. Rodzie Sofii Kenin przylecieli z Moskwy do Nowego Jorku 11 lat wcześniej, ale właśnie w tym 1998 roku wrócili do stolicy Rosji, by tam mogła urodzić się ich córka. Po czym... szybko wrócili za ocean. Dziś obie reprezentują Stany Zjednoczone, obie grały w dwóch wielkoszlemowych finałach. A w czwartek zmierzyły się ze sobą już na etapie drugiej rundy. Decydował grany do 10 punktów super tie-break w trzecim secie.

Dziś tenisiści nie mogą reprezentować Rosji, muszą grać jako sportowcy neutralni, co ma związek z agresją wojsk Putina, przy cichym wsparciu Białorusi, na Ukrainę. Sporo zawodniczek opuściło ten kraj, wystarczy wymienić Darię Kasatkinę, Warwarę Graczową, Anastazję Potapową czy Polinę Kudiermietową. Te "ucieczki" były oczywiście już wcześniej, Jelena Rybakina jest tego przykładem. Na przełomie XX i XXI wieku kierunek był jeszcze inny.
Rodzice Sofii Kenin wyjechali z Rosji w poszukiwaniu lepszego życia w 1987 roku. Trafili do Nowego Jorku, mieli 300 dolarów. Głośno o tym było w 2020 roku, gdy Sofia, rozstawiona z "14", awansowała do finału w Melbourne, ogrywając Ashleigh Barty. A później pokonała też w boju o tytuł Garbine Muguruzę. Jesienią zagrała też o tytuł w Paryżu - tę historię znają z kolei wszyscy polscy kibice. Iga Świątek wygrała wtedy w 84 minuty 6:4, 6:1 - zdobyła swój pierwszy tytuł.
Kenin urodziła się jednak w Moskwie, bo rodzice chcieli, by na świat przyszła w otoczeniu rodziny, liczyli na pomoc. Szybko jednak wrócili do Nowego Jorku, później osiedlili się na Florydzie. Mając 3,5 roku Sofia chwyciła tenisową rakietę i zakochała się w tym sporcie.
Inaczej wyglądało to u Anisimovej - jej siostra Maria urodziła się w Rosji, tam zaczęła grać w tenisa. A gdy miała 10 lat, w 1998 roku, rodzice wyjechali do USA. By dać córce lepsze szanse na rozwój. Tyle że Maria grała do końca studiów, a później odpuściła. Zrobiła karierę w biznesie, znalazła się na liście Forbesa 30 Under 30.
Karierę zrobiła... Amanda, urodziła się w 2001 roku w New Jersey. To ona grała 12 miesięcy temu o tytuł w Londynie z Igą Świątek, wstydliwie przegrała go w 57 minut 0:6, 0:6. A później zrewanżowała się Polce w Nowym Jorku, dotarła do finału, ale po dwusetowej batalii uległa jednak Arynie Sabalence.
Dziś zawodniczki, mające tak podobną historię i osiągnięcie, zmierzyły się w 1/32 finału Wimbledonu. Faworytką była Anisimova, choć w bezpośrednich rywalizacjach lepszy bilans miała Kenin.
Wimbledon 2026. Sofia Kenin kontra Amanda Anisimova w amerykańskiej batalii o trzecią rundę
Gdyby do starcia Kenin - Anisimova miało dojść na początku roku, w ciemno by można stawiać na tę drugą. Amanda zajmowała trzecie miejsce w rankingu WTA, z realną szansą na wyprzedzenie Igi Świątek. W Melbourne dotarła do 1/4 finału, później zaczęły się kłopoty. Krecz w Dosze, wycofania na mączce z Madrytu i Rzymu, zmiana trenera. W Paryżu niespodziewanie przegrała z Diane Parry, to Francuzka została rywalką Igi Świątek. A sprawdzian formy na trawie, w Queens, też wypadł przeciętnie. Choć i tak o dwa nieba lepiej niż u Kenin, która... przegrywała niemal wszystko.

Pierwszy set nie zapowiadał żadnych emocji, Amanda wygrała go bardzo gładko 6:2, w końcówce u Kenin całkowicie szwankował serwis. A to kończyło się kończyło kolejnymi przełamaniami.
W drugiej partii sytuacja się jednak zmieniła o tyle, że jedna i druga miała break pointy. A udało się go w końcu wykorzystać Sofii, odskoczyła na 3:2, za chwilę poprawiła na 4:2. Anisimova miała jeszcze swoją szansę w dziesiątym gemie, uzyskała okazję przy 30-40, ale przegrała trzy ostatnie akcje.
Decydował więc trzeci set, w nim do stanu 3:3 przełamywały się po dwa razy. A później już gładko wygrywały swoje gemy.
Doszło więc do tie-breaka, granego do 10 punktów. W nim Kenin zaczęła popełniać błędy, siatka stała się jej barierą. I to siatka zatrzymała też piłkę przy stanie 3-9, gdy pojawił się pierwszy meczbol. Anisimowa wygrała, za moment chwyciła się za ucho, słuchając reakcji kibiców na Court 2.

Różnicę zrobił też jednak serwis, zwłaszcza w samej końcówce. Anisimova miała 20 asów i sześć podwójnych błędów, Kenin: też sześć błędów. I żadnego asa.
A mimo tak dzielnie walczyła. Choć przegrała: 2:6, 6:4, 6:7 (3). Anisimova zagra o 1/8 finału z Madison Keys. Z Igą Świątek może się spotkać najwcześniej w półfinale.
















