Stawką był finał gry o Wimbledon. Trzy sety u Kawy wyjaśniły tę sprawę
Już po wtorkowych zmaganiach w Roehamton było wiadomo, że tylko jedna Polka może dołączyć do Igi Świątek, Mai Chwalińskiej, Magdy Linette i Magdaleny Fręch w Wimbledonie. Mowa o Katarzynie Kawie, która dość pewnie wygrała swój pierwszy mecz w kwalifikacjach. Zostały jeszcze dwa, w środę na korcie nr 12 33-latka z Krynicy Zdroju grała o finał zmagań z Włoszką Lucrezią Stefanini. I znów dała radę, wygrała 6:4, 2:6, 6:2. Wiemy już, z kim Polka zagra w czwartek o występ przy Church Road. To była mistrzyni juniorskiego US Open.

Po przyznaniu "dzikiej karty" Mai Chwalińskiej, finalistce Wielkiego Szlema z Paryża, już tylko dwie Polki pozostały w kwalifikacyjnej grze o Wimbledon. Mowa o jej koleżankach z BKT Advantage Bielsko-Biała: Katarzynie Kawie i Lindzie Klimovicovej. Szansę miała jeszcze Martyna Kubka, do wieczora przebywała w ośrodku w Roehampton, kilka kilometrów od Wimbledonu, bo tam odbywają się wszystkie spotkania na tym etapie. Potrzebowała jeszcze jednego wycofania się którejś z zawodniczek, tak się jednak nie stało.
Klimovicova przegrała w pierwszej rundzie z Lulu Sun, Kawa zaś bez większych problemów uporała się ze Szwajcarką Susan Bandecchi, pokonała ją 6:1, 6:3, rewanżując się za przegraną z początku roku z Ostrawy.
Dziś na korcie numer 12 zmierzyła się z Lucrezią Stefanini, tu też mogło dojść do rewanżu. Grały ze sobą jesienią 2023 roku w Monastyrze, na kortach twardych. Włoszka była wtedy w swojej najwyższej formie w karierze, pukała do czołowej setki rankingu, chwilę wcześniej zajmowała nawet 100. miejsce. A teraz to 33-latka z Polski puka do tych bram, jest coraz bliżej historycznego awansu. To ona została w Londynie rozstawiona z "14" - teoretycznie była więc faworytką w tej potyczce.
I wskazywało na nią coś jeszcze - seria sześciu kolejnych zwycięstw. Dziś celem było siódme.
Wimbledon. Katarzyna Kawa kontra Lucrezia Stefanini. Stawką finał kwalifikacji
W Londynie, jak i w znacznej części kontynentalnej Europy, panują potężne upały. Polka i Włoszka miały grać jako drugie od godz. 12, po meczu w męskich kwalifikacjach. Teoretycznie powinno to nastąpić po godz. 13.30, zaczęły tuż przed 16. Powodem była też ponad godzinna przerwa - spowodowała właśnie temperaturą.

Tak Kawa, jak i Stefanini, tylko raz w karierze zdołały przejść w Londynie kwalifikacje i dostać się do głównej drabinki. Polka dokonała tego cztery lata temu, jej rywalka - rok później.
A dziś po 43 minutach od pierwszej piłki to Kawa była o jeden krok bliżej tego celu. Ich starcie było wyrównane, w pięciu gemach pojawiały się szanse na przełamanie. A w trzech to się właśnie dokonało. Polka zaliczyła breaka najpierw na 3:2, później na 4:3. A w międzyczasie sama straciła serwis. Później zaś przypilnowała wprowadzenia piłki do gry, wygrała partię 6:4.
W spotkaniu z Bandecchi Kawa wygrała wszystkie swoje gemy serwisowe, ani razu nie została przełamana. A dziś w drugim secie doszło do sytuacji bardzo dziwnej - nagle ten serwis przestał funkcjonować. Dwa przełamania na Włoszce nic nie dały, Polka przegrała bowiem... wszystkie swoje gemy. Często minimalnie się myliła, ale też i rywalka podniosła swój poziom. Nawet 40-0 nie wystarczyło w szóstym gemie, po nim zrobiło się już 1:5. Włoszka wygrała tę partię 6:2, wyrównała stan pojedynku.
Obie tym razem opuściły kort, nawet kilka minut odpoczynku od tego potwornego upału może pomóc. A 33-latka z Krynicy Zdroju takiej pauzy potrzebowała.
Katarzyna świetnie zaczęła tego seta - od przełamania, po swojej dobrej akcji i forhendzie Włoszki w taśmę. Potrzebna była też jeszcze poprawa serwisu - także i ona nadeszła. To Polka odskoczyła na 2:0, Stefanini musiała gonić. A po kolejnych dwóch gemach było już 4:0. Tylko kataklizm mógł Polce zabrać finał kwalifikacji.
Włoszka poprosiła jeszcze o prośbę medyczną, wykorzystała pełne cztery minuty. Cud jednak, z jej punktu widzenia, nie nastąpił. Polka dorzuciła dwa brakujące gemy, wygrała cały mecz 6:4, 2:6, 6:2.
Rywalką Kawy w czwartkowym finale kwalifikacji będzie Kayla Day - była juniorska mistrzyni US Open. Dziś leworęczna Amerykanka bez problemów ograła Erikę Andriejewą, świetnie serwowała, imponowała też na returnie. W tym roku w Indian Wells postawiła się też Idze Świątek, choć tylko w drugim secie. Prowadziła w nim z Polką już 5:1, by jednak przegrać go po tie-breaku.










![Polacy zachwycali w Chicago. Najlepsze akcje w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2G3PHYHJ7GNY-C401.webp)



![Polacy nękali USA zagrywką. Tak wyglądały najlepsze serwisy w Chicago [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2K2HDVCYXQWB-C401.webp)
