"Sprzeciw i kłótnie". Polka za burtą Wimbledonu. Wyjawiła kulisy zajścia
Magdalena Fręch jest już za burtą wielkoszlemowego Wimbledonu. Zaczęło się od zmiany rywalki "last minute", którą początkowo miała być Anastazja Potapowa, a skończyło na porażce z Victorią Mboko 3:6, 2:6. Polka nie przyszła do dziennikarzy z nosem spuszczonym na kwintę, ale wskazała po kolei rzeczy, które sprzysięgły się przeciwko niej i sprawiły, że nie była równorzędną rywalką dla zaledwie 18-letniej Kanadyjki.

Początkowo Magdalena Fręch w 1. rundzie miała zagrać z Rosjanką Anastazją Potapową, jednak jej anonsowana rywalka w ostatniej chwili postanowiła wycofać się z rywalizacji. W tej sytuacji na drodze Polki pojawiła się zawodniczka z eliminacji, czyli nastoletnia Victoria Mboko. Ale w gruncie rzeczy nie tylko to było najgorsze, o czym powiedziała sama Fręch.
"Sprzeciw i kłótnie". Magdalena Fręch przedstawiła kulisy
- Bardziej nawet nie o rywalkę chodziło, tylko o kort. Wiadomo, jak to każdy zawodnik, wszystko mamy mniej więcej zaplanowane, cały dzień ułożony pod dany mecz. I to pomimo sprzeciwu i kłótni przed supervisorką, bo zostałam zaskoczona, że mój mecz może zostać przełożony, a przecież nie był ułożony jako ostatni. Z reguły na planie gier jest napisane, że to ostatnie spotkania mogą zostać przerzucone, a nie wcześniejsze - opowiadała Fręch.
Obserwowanie naszej tenisistki w tej konkretnej sytuacji było ciekawym doświadczeniem. Bo choć opowiadała o wydarzeniach, które dosłownie chwilę wcześniej przyczyniły się do jej porażki, perorowała o tym wszystkim z taką mową ciała, jakby przyszła w zupełnie innym nastroju. Mocniej przemawiały jednak słowa.
- I to był już mały prztyczek, choć warunki miałyśmy takie same. Tego dnia byłam kompletnie poza timingiem, kompletnie poza swoją grą. Niestety doszła do tego też fizjologia - dodała rozstawiona z numerem 25. Polka.
I kontynuowała: - Miałam kłopot z trafieniem piłką w kort. To jest główny problem jak się gra w tenisa. Gdy nie czuje się uderzeń, zaburzony jest timing, a jest to najważniejszy, szczególnie na trawie. Piłki cały czas mnie zaskakiwały, do tego doszedł brak serwisu - zadawała sobie razy Fręch.
- Było za dużo prostych piłek zepsutych z mojej strony. Wiele było takich sytuacji, w których normalnie grałabym z automatu, a tutaj zaczęły się myśli, co mam robić. Nie pamiętam, żebym ostatnio zagrała gorzej - skarciła się dokumentnie.
Artur Gac, Wimbledon






![Polki lepsze od Amerykanek w Lidze Narodów. Zobacz najlepsze ataki meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1284BCOG7PXM-C401.webp)





