Wielki finał Wimbledonu to był prawdziwy popis Igi Świątek. Polka wygrała 6:0, 6:0 i mogła cieszyć się z triumfu nad Amandą Anisimovą. Amerykanka ma za sobą dwa bardzo udane tygodnie, ale bez happy endu. Pierwszy raz w swojej karierze grała w finale wielkoszlemowym, ale w nim nie miała nic do powiedzenia.
Tuż po meczu Anisimova zalała się łzami. W trakcie rozmowy na korcie była załamana, ale zachowała się z wielką klasą.
- Jesteś niesamowitą zawodniczką i pokazałaś to dzisiaj. Jesteś wielką inspiracją dla mnie, to były niesamowite dwa tygodnie dla ciebie. Wygrałaś Wimbledon w swoim pierwszym finale. Gratulacje dla ciebie i twojego zespołu - mówiła.
24-latka z USA podziękowała także swoim kibicom i sztabowi. - Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali i którzy o mnie dbali. To były niesamowite dwa tygodnie tutaj - mówiła. - Chciałam pokazać się z lepszej strony, ale Iga była ode mnie lepsza - dodała.
Anisimova miała na trybunach wsparcie m.in. swojej mamy, która przyleciała specjalnie na finał. - Dziękuję wam za wszystko, nie tylko za te dwa tygodnie, ale cały ten proces. Kocham was - zakończyła zapłakana.












