Polska radość w Londynie. Stało się. Sabalenka dołącza do Świątek
Do tej pory najlepszym wynikiem Naomi Osaki na Wimbledonie była trzecia runda, na której zatrzymywała się już trzykrotnie. Ta statystyka była nieaktualna już przed niedzielnym starciem z Aryną Sabalenką, a była pierwsza rakieta świata śrubuje swój wynik. To za jej sprawą z drabinki wyleciała obecna liderka rankingu WTA, przegrywając w dwóch setach 2:6, 6:7 (2). Tym samym Białorusinka dołączyła do Igi Świątek i Jeleny Rybakiny, które już pożegnały się z walką o wielkoszlemowy triumf. A Tomasz Wiktorowski może świętować, bo sprawił, że reprezentantka Japonii bryluje na trawie, co do tej pory - delikatnie mówiąc - wcale nie było takie oczywiste.

W sobotę z Wimbledonem pożegnała się obrończyni tytułu - Iga Świątek, przegrywając w meczu III rundy z Alexandrą Ealą 6:7 (9), 2:6. Na tym samym etapie rywalizacji z drabinki wypadła także wiceliderka rankingu WTA Jelena Rybakina, której pogromczynią okazała się Belgijka Elise Mertens. W ten sposób Aryna Sabalenka została jedyną z trzech najwyżej rozstawionych tenisistek, która pozostała w grze o wielkoszlemowy łup. A jej rywalką w boju o ćwierćfinał londyńskiej imprezy była podopieczna trenera Tomasza Wiktorowskiego - Naomi Osaka.
Mecz rozpoczął się gemem serwisowym Aryny Sabalenki, w którym ta nie oddała rywalce choćby jednego punktu. Tym bardziej dziwić mógł fakt, że przy następnej okazji liderka światowego rankingu została przełamana. I tak rozpoczęły się jej problemy. W czwartym gemie miała wprawdzie dwie okazje do przełamania, ale Naomi Osaka wyszła z problemów obronną ręką, obejmując prowadzenie 3:1.
I zaczęło się to, co doskonale znamy. Emocje Aryny Sabalenki powoli zaczęły brać górę. Gdy na początku piątego gema ułożyła sobie wymianę, mając wyczyszczony kort trafiła prosto w siatkę, co skwitowała przeraźliwym wrzaskiem. Na niepowodzenie odpowiedziała asem serwisowym, ale i tak przegrała tego gema, przez co zrobiło się 4:1 na rzecz Osaki.
Przy stanie 5:2 na rzecz Japonki pojawiły się nowe piłki... ale i nowe rakiety, jakie Aryna Sabalenka otrzymała od jednego z członków swojego sztabu. To jednak na nic się zdało. Osaka swoim gemem serwisowym domknęła pierwszą partię, wykonując spory krok w stronę ćwierćfinału Wimbledonu.
Ostatnia deska ratunku dla Igi Świątek. "Musi sama zdecydować"
Wimbledon: Sabalenka kontra Osaka. Liderka rankingu odpada
Początek drugiego seta znów był nerwowy w wykonaniu Sabalenki. Choć na jego początku obroniła podanie, w kolejnym gemie serwisowym napotkała na opór Osaki. A gdy przegrywała 0:30, zaczęła ze złości bić się rakietą po głowie. Choć była to terapia bolesna, to - jakby nie patrzeć - okazała się skuteczna, bo Białorusinka zdobyła po niej cztery punkty z rzędu, obejmując prowadzenie 2:1.
Osaka odpowiedziała, wyrównując wynik w drugim secie. A następnie obie zawodniczki stoczyły morderczy, trwający niemal 10 minut bój w piątym gemie. Japonka miała w nim dwa break pointy, ale górą była Sabalenka.
Obie tenisistki grały potem gem za gem, broniąc własnego podania, aż do tie-breaka. Jako pierwsza serwowała w nim Sabalenka, doprowadzając do błędu Osaki. Ale była liderka rankingu WTA skutecznie odpowiedziała, najpierw wyrównując, a potem obejmując prowadzenie 2:1 po asie. Potem pomyliła się Sabalenka i zrobiło się już 3:1 na rzecz Osaki. Sabalenka krzyczała po każdym odbiciu, co jednak nie pomagało Białorusince, która popełniała błędy. W efekcie Japonka miała piłki meczowe. Wykorzystała już drugą z nich i wyrzuciła z drabinki pierwszą rakietę świata, meldując się w ćwierćfinale Wimbledonu. Jej kolejną rywalką będzie Czeszka Karolina Muchova.














