Pierwsze informacje ws. stanu zdrowia Chwalińskiej. Niepokojące słowa menedżera
- Od problemów ze stawem skokowym, gdy przewróciła się przy piłce meczowej, wszystko się zaczęło. Potem słyszałem, jak mówiła, że czuje skurcze w całym ciele. Więc nie wiadomo, czy to było powiązane ze sobą, czy nie, ale nie mogła grać - niepokoi się Piotr Szczypka, menedżer Mai Chwalińskiej, przybity wydarzeniami w meczu swojej zawodniczki starciu z Mananchaya Sawangkaew w pierwszej rundzie Wimbledonu. Los okrutnie zadrwił sobie z finalistki Rolanda Garrosa...

- Co mam ci powiedzieć? - dwa-trzy razy powtórzył Piotr Szczypka, menedżer Mai Chwalińskiej, bo doprawdy trudno było zebrać myśli, by opisać to, co na otwarcie Wimbledonu wydarzyło się w meczu nowej gwiazdy polskiego tenisa.
Maja Chwalińska z urazem. Istotne słowa menedżera Piotra Szczypki
Przy piłce meczowej w drugim secie pojedynku, który dotąd doskonale układał się dla naszej zawodniczki, poślizgnęła się w pobliżu linii końcowej kortu. Niestety, jak to bywa na trawiastej nawierzchni, upadek nie zakończył się bez konsekwencji. Najpierw można było jeszcze wierzyć, że problem jest możliwy do przezwyciężenia. Ale z każdą kolejną minutą było widać, że zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała walczy nie tylko z wymagającą rywalką z Tajlandii, ale w równym stopniu ze swoimi słabościami.
Cała przewaga w drugim secie została przez rywalkę zniwelowana i doprowadziła do remisu w meczu, a w trzecim secie heroizm Chwalińskiej wszedł na najwyższy poziom. Polka wielokrotnie korzystała z przerwy medycznej, a po drugim secie na dłużej opuściła kort numer 12, gdzie także toczyła się walka o doprowadzenie jej ciała do sprawności.
Los bywa piękny, ale i okrutny. Wszystko to, co dał Polsce w Paryżu, teraz bezwzględnie jej odebrał. W takim momencie...
- Nie wiem, co powiedzieć, naprawdę. Tak trudno znaleźć właściwie słowa. Jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś podobnego, żeby z piłki meczowej w taki sposób potoczyły się wydarzenia. To jest okropne uczucie, gdy ktoś bliski tak cierpi, a ty nie możesz mu pomóc... Tu już nawet nie chodzi o sport - z przejęciem w głosie mówił korespondentowi Interii Piotr Szczypka.
W tym wszystkim, całym dramacie, Chwalińska pokazała DNA prawdziwego sportowca, z krwi i kości. Cierpiała, ale nie poddała się, symbolicznie nie rzucając białego ręcznika. Być może przez to także przyjdzie jej zapłacić wyższą cenę, ale taka postawa nie jest przypadkowa...
- Maja na pewno nie chciała schodzić z kortu. Bo kiedyś jej się to przytrafiało, nie jest to fajne uczucie. A tutaj Wimbledon, przyszło mnóstwo ludzi, chciała dać wszystko co miała. Walczyła sama ze sobą, ale organizmu w takim stanie nie okłamiesz. Skurcze miała w całym ciele, więc choćbyś nie wiem, jak próbował przetrawić to, jest nie sposób - podkreślił Szczypka.
- Wszyscy widzieliśmy to samo. Jeśli ciało odmawia posłuszeństwa, to nie da się grać, żeby nie wiem jak głowa chciała dalej - dodał nasz rozmówca.
Z Londynu - Artur Gac










![Brazylijczycy bez argumentów. Deklasacja Amerykanów w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N27THOQLUFO29-C401.webp)
