"Oszalałeś?". Elina Switolina reaguje po meczu z Igą Świątek. "Piwo" to był dopiero wstęp
- Cieszę się, że mogę wnieść trochę szczęścia w życie moich rodaków z Ukrainy. Dostałam mnóstwo prywatnych wiadomości, w internecie też widziałam wiele filmów. To wszystko naprawdę sprawia, że moje serce topnieje - radowała się szczęśliwa Elina Switolina na konferencji prasowej, komentując awans do półfinału Wimbledonu po pokonaniu Igi Świątek. Niesłychanie zareagowała na jedno z pytań, dotyczące tego, czy widzi się jako triumfatorka tegorocznej edycji najstarszego turnieju tenisowego na świecie.

Dlaczego Switolina okazała się w tym spotkaniu tak wymagająca dla polskiej tenisistki i w ogóle robi furorę na wimbledońskiej trawie? Możliwie, że premiuje ją zbitka niedawnych i aktualnych doświadczeń, od narodzin dziecka i stania się mamą, po krańcowe emocje i wielkie napięcie trwające już ponad 500 dni, związane z trwającą wojną w jej ojczyźnie.
Elina Switolina: Jestem wzmocniona psychicznie. Między innymi wojną
Co do dziecka, inne tenisistki, w tym Iga Świątek, już wcześniej akcentowały fakt, że gdy dochodzi taki obowiązek, a zawodniczka mimo wszystko wraca do wyczynowego sportu, już pokazuje, jak silną ma osobowość, jak jest zorganizowana i ile ma w sobie determinacji.
- Myślę, że to mieszanka tego wszystkiego. Sądzę również, że wojna uczyniła mnie silniejszą, a także wzmocniła mnie psychicznie. To znaczy w tej chwili, w warstwie mentalnej, nie traktuję trudnych sytuacji jak czegoś katastrofalnego. Są gorsze rzeczy w życiu. W związku z tym jestem po prostu spokojniejsza
Dodała jeszcze coś, co wystawia jej jeszcze lepsze świadectwo, jako sportsmence stawiającej sprawy bardzo uczciwie. - Uważam też, że dzięki temu, iż dopiero co zaczęłam znowu grać w tenisa, mam inną presję. To, co ma miejsce w moim życiu plus losy mojego kraju, sprawiają, że stałam się inną osobą. Patrzę na sprawy trochę inaczej. Choć oczywiście chcę wygrać i mam w sobie ogromną motywację, żeby wrócić na szczyt - ostrzegła wszystkie najgroźniejsze rywalki Switolina.
Switolina: Do zdobycia tytułu pozostało niewiele spotkań, ale...
"Powiedziałaś na korcie, że gdyby ktoś powiedział ci, że będziesz w półfinale, to pomyślałabyś, że zwariował. Tymczasem jesteś półfinalistką, pokonałaś numer jeden na świecie. Czy możesz wygrać Wimbledon?" - padło pytanie.
Na co Switolina ze śmiechem zareagowała słowem: "Oszalałeś?". By po chwili udzielić wyczerpującej odpowiedzi.
- Cóż, nie myślałam o tym za dużo, dopóki tego nie wywołałeś. Skupiam się na najbliższym meczu, choć wiem, że do zdobycia trofeum pozostało już niewiele spotkań. Ale nie chcę za dużo o tym myśleć. W środę chcę potrenować, popracować nad kilkoma kwestiami taktycznymi, a potem rozegrać mecz
- Marketa Vondrousova (rywalka w półfinale - przyp. AG) jest trudną przeciwniczką. To będzie dla mnie duże wyzwanie. Dlatego nie chcę się spieszyć i myśleć o tym, że zagram w finale, bo równie dobrze mogę nie awansować. Poza tym tego rodzaju rozmyślania bardzo odwracają uwagę - podkreśliła Ukrainka.
Artur Gac, Wimbledon














