Odważny pomysł przed Wimbledonem. 16 osób straciłoby status. Chwalińska też
Zostały już tylko dni do rozpoczęcia Wimbledonu. W niedzielę na antenie BBC dwóch byłych brytyjskich tenisistów rozmawiało o tym, jak uczynić pierwszy tydzień każdego turnieju wielkoszlemowego ciekawszym. Ich pomysł jest dość drastyczny - dotknąłby po szesnastu singlistów i singlistek. W obecnym rankingu WTA również Maję Chwalińską.

- Myślę, że w turniejach wielkoszlemowych powinno być 16 rozstawień, dzięki czemu w pierwszym tygodniu mielibyśmy zagwarantowane lepsze mecze - powiedział w niedzielę na antenie BBC Andrew Castle, były numer 80. rankingu ATP, zdobywca trzech tytułów w deblu. W jego opinii pierwsze dni imprez przynoszą zbyt mało wyrównanych konfrontacji. Niespodzianki oczywiście się zdarzają, ale częściej początek upływa pod znakiem oczekiwania na triumfy faworytów.
Przyznał przy tym, że rozumie, że rozstawienie po 32 osób w drabinkach jest docenieniem ciężkiej pracy włożonej w cały sezon, budowania swojej pozycji rankingowej. W jego opinii jednak "ochrona" rozstawionych aż do trzeciej rundy to posunięcie zbyt dalekie. Obecne reguły weszły w życie w 2001 roku.
Mówią o reformie Szlemów. Świątek mogłaby trafić Chwalińską. Oto ich wizja
Z tym pomysłem zgodził się rozmawiający z nim John Lloyd, finalista Australian Open 1977, zwycięzca Rolanda Garrosa 1982 i Wimbledonu 1983 i 1984 w mikście. Ocenił, że początek zmagań byłby ciekawszy.
Ludzie często zapominają, że turniej Wielkiego Szlema trwa dwa tygodnie i w pierwszym powinno być wiele dobrych meczów, a czasami zdarza się, że spotkania wczesnych rund nie są najlepsze, szczególnie w przypadku najwyżej rozstawionych zawodników. Jeśli wrócimy do 16 rozstawionych zawodników, to będą świetne starcia w 1. i 2. rundzie
Gdyby takie zasady obowiązywały już dziś, w męskiej drabince The Championships najlepsi na "dzień dobry" mogliby się zmierzyć z Karenem Chaczanowem (ćwierćfinalistą z 2021 i 2025 r.) czy finalistami z Queen's Club: Francisco Cerundolo i Tommym Paulem.
W żeńskim turnieju w gronie rozstawionych z numerami od 17 do 32 jest między innymi Maja Chwalińska. Polka ma "dwudziestkę". Zabranie jej statusu oznaczałoby, że w pierwszej rundzie mogłaby wylosować Igę Świątek, Arynę Sabalenkę czy inną gwiazdę touru.
We gronie rozstawionych od "17" do "32" są też Sorana Cirstea, Jekaterina Aleksandrowa, Anna Kalinska, Leylah Fernandez, Clara Tauson, Elise Mertens, Madison Keys, Emma Navarro, Marie Bouzkova, Anastazja Potapowa, Ann Li, Alex Eala, Emma Raducanu, Donna Vekic i Katerina Siniakova.














