No i jest pierwszy triumf Polki w Wimbledonie. 19 minut i było po secie
Cztery Polki mają zapewniony start w głównej części Wimbledonu, ale nie oznacza to, że w przyszłym tygodniu w grze pozostaną tylko one. Przykład Mai Chwalińskiej w Paryżu pokazał, że nawet zaczynając od kwalifikacji, można dokonywać sportowych cudów. Cztery lata temu Katarzyna Kawa przeszła te trzy wstępne rundy, później zagrała w 1/64 finału. A wtedy jej przygoda zaczęła się od wygranego starcia z Susan Bandecchi. Teraz też Szwajcarka była pierwszą przeszkodą, ale - w przeciwieństwie do ich poprzednich starć - nie miała za wiele do powiedzenia. 33-latka wygrała 6:1, 6:3.

Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magdalena Fręch i Magda Linette - cztery Polki są w tym roku pewne występu w głównej części Wimbledonu. Dwie kolejne - Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova - przystąpiły do kwalifikacji, na to samo liczyła też Martyna Kubka, która przyleciała do Londynu i dziś czekała na jeszcze jedno wycofanie którejś ze 128 uczestniczek tego wstępnego etapu turnieju. Bo została pierwszą oczekującą.
Rywalizacja panów o 16 ostatnich miejsc w głównym turnieju zaczęła się w poniedziałek, panie przystąpiły do niej dzisiaj. Już w południe swój mecz zaczęła Klimovicova - pochodząca z Ołomuńca tenisistka BKT Advantage Bielsko-Biała ostatnio nie imponowała formą, ale na trawie jej styl gry, oparty na mocnym serwisie, się sprawdzał. Była przecież juniorską finalistką Wimbledonu. Pechowo jednak losowała, trafiła na ćwierćfinalistkę tego turnieju z 2024 roku - Lulu Sun. I przegrała z Nowozelandką 6:7 (3), 5:7.
A chwilę po tym, jak ona skończyła, swój mecz na korcie nr 7 zaczęła starsza z tenisistek z Bielska-Białej - Katarzyna Kawa. W tym roku została rozstawiona z "14", losowała na pewno znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich edycjach. A także i ostatni turniej w Modenie dawał nadzieję, że jej przygoda w stolicy Anglii może przeciągnąć się także na przyszły tydzień.
Wimbledon. Katarzyna Kawa kontra Susan Bandecchi w kwalifikacjach. Stawką druga runda
Rok temu Katarzyna Kawa szukała gry na kortach trawiastych - po nieudanej próbie dostania się do głównej drabinki w Paryżu, szukała szczęścia w Birmingham, 's-Hertogenbosch i Berlinie. A gdy przyszły eliminacje Wimbledonu, to i tak wpadła do sekcji z rewelacyjną Ivą Jović. Nastoletnia Amerykanka dziś jest w drugiej dziesiątce rankingu, wtedy grała w kwalifikacjach. I wygrała batalię o start w głównej części turnieju 6:3, 7:6 (2).

Teraz zaś 33-latka z Krynicy Zdroju wybrała po Paryżu korty ziemne - najpierw w Makarskiej, później w Modenie. I ten drugi turniej, rangi 125, wygrała, co dało jej wysokie rozstawienie w kwalifikacjach w ośrodku w Roehampton. Dostała w drabince numer 14 - to do niej dolosowano Susan Bandecchi, rewelację sprzed miesiąca z Paryża. Tam bowiem Szwajcarka przeszła eliminacje, odpadła dopiero w drugiej rundzie głównej części turnieju.
Mierzyły się na początku tego roku w Ostrawie, wtedy wygrała Bandecchi. Ale też cztery lata temu na trawie - właśnie w Wimbledonie. Obie zaczynał wówczas kwalifikacje, lepsza okazała się Polka (6:2, 3:6, 6:2). I był to najlepszy turniej na trawie Katarzyny w karierze. Przeszła kwalifikacje, wygrała w pierwszej rundzie z Rebeccą Marino, odpadła dopiero w drugiej - z Ons Jabeur.
A choć nie jest specjalistką od tej nawierzchni, to jej dzisiejsza gra w pierwszej partii zrobiła ogromne wrażenie. Bardzo szybko odskoczyła na 4:0, tylko jeden z tych gemów był zacięty. Pomagał serwis, ale też i Bandecchi kompletnie nie radziła sobie z odbiciem piłki. Po 19 minutach ogłoszono koniec tej partii - było 6:1 dla Polki. A jej rywalka ruszyła na przerwę toaletową.
W tym pierwszym secie Bandecchi wygrała dziewięć punktów, z tego siedem w dwóch gemach - tym wygranym i przegranym na przewagi. W reszcie - nie zaistniała.
W drugim zaś tyle samo miała po dwóch gemach, na tablicy był zaś remis 1:1. Szwajcarka opanowała emocje, mogła liczyć na wsparcie nielicznych kibiców, podjęła walkę. Choć wciąż to Polka pokazywała lepszy tenis. Niemniej kilka razy musiała się bronić przed przełamaniem, w najtrudniejszej sytuacji znalazła się w piątym gemie. Skończyła go jednak na swoich warunkach - akcją przy siatce. A gdy przełamała Bandecchi na 4:2, wszystko stało się już jasne.
Kawa dość spokojnie przypilnowała sytuacji, choć drugi set trwał aż 54 minuty. Wygrała 6:1, 6:3.
O finał kwalifikacji powalczy z Argentynką Luisiną Giovannini lub Włoszką Lucrezią Stefanini.






![Finał: Jannik Sinner - Alexander Zverev. Wimbledon 2026. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EYL4GXD0WNG-C401.webp)







