Do takich sportowców, jak Kamil Majchrzak, nie sposób nie poczuć sympatii. Grzeczny, ułożony, elokwentny, cierpliwie odpowiadający na każde pytanie oraz, tak-tak, wdzięczny. Tą wdzięczność pokazał w momencie, gdy spotkaliśmy się po ostatnim meczu. To nie jest częsta sytuacja w tym świecie, ale Kamil podziękował polskim dziennikarzom za okazane mu wsparcie i dobre słowa tutaj w Londynie.
Majchrzak zaskoczył w sprawie pieniędzy za Wimbledon
Polak napisał wspaniałą historię, która sprawia, że wszedł na salony wielkiego tenisa. Jego historię jeszcze dokładniej przypominają nasze rodzime media, a bodaj cenniejsze jest to, że Majchrzak przedarł się do świadomości zagranicznych żurnalistów. Na czele z taką osobą, jak mający ogromne zasięgi Ben Rothenberg, który najpierw przepytywał Igę Świątek na okoliczność 29-latka, a później bezpośrednio z nim odbył wywiad, by na końcu rekomendować go w języku... polskim.
Nie ma się co obrażać na rzeczywistość, że media od pierwszej rundy informowały, ile wynoszą kolejne gratyfikacje dla zawodników. Zaczęło się od kwoty 66 tys. funtów, druga runda to już apanaże w wysokości 99 tys. funtów, trzecia - 152 tys. funtów, a z kolei etap, do którego dotarł tenisistka z Piotrkowa Trybunalskiego, pozwolił mu się wzbogacić o 240 tysięcy funtów. Po kursie brytyjskiej waluty z dzisiaj, mówimy o astronomicznej wypłacie za tydzień rywalizacji. W przeliczeniu to blisko 1,2 miliona złotych, przy czym część tych pieniędzy oczywiście "pożre" podatek.
Tak czy inaczej, patrząc na całościową stawkę, Majchrzak spektakularnie wkroczył do grona milionerów. Z pytaniem do Polaka czekałem na finalny moment, wszak cały czas otwarte pozostawało pytanie, jak daleko zawędruje. Dla zaspokojenia ciekawości dodajmy, że awans do ćwierćfinału to już byłby ogromny przeskok, bo mówilibyśmy o 2 milionach złotych.
Majchrzak: Wrócę teraz na całkiem komfortowy poziom
Wracając do faktów dokonanych, zwróciłem się do Kamila ze stwierdzeniem, że wyjedzie z Wielkiej Brytanii z solidnie i uczciwie zarobioną górą pieniędzy. W jego momencie kariery, w jakim jest obecnie, to także szalenie ważny aspekt, pozwalający poczynić pewne plany i inwestycje.
- Myślę, że na pewno tak. Da mi to dużo swobody, ale nie tylko. Jeszcze nie sprawdzałem konkretnie, ile to będzie pieniędzy, ale na pewno zapewni mi to dobrą przyszłość tenisową. Myślę, że ogólnie, niezależnie czy jest się w mojej pozycji, czy w Top 10, to są naprawdę dobre pieniądze, które można dobrze spożytkować - rozpoczął mierzyć się z tematem nasz as.
Przyznał, że ewentualne inne inwestycje dopiero mogą się zrodzić, natomiast będąc świeżo po turnieju nie miał czasu, by myśleć nad dalszymi krokami. Pewne jest za to jedno, co zaakcentował mój rozmówca.
- Da mi to dużo spokoju. Nie będę ukrywał, że ta sprawa (dopingowa - przyp.), którą miałem, dość mocno mnie kosztowała. Na pewno wrócę teraz na całkiem komfortowy poziom, jeśli chodzi o możliwości planowania, trenowania, a także tego kogo, co i gdzie mogę zabrać. Pod tym względem ten turniej na pewno da mi mnóstwo oddechu i pomyślę, jak najlepiej wykorzystać te pieniądze - zapowiedział Majchrzak, który zanotuje ogromny awans w rankingu ATP, awansując na miejsce w okolicach 80.
Artur Gac, Wimbledon














