Iga Świątek z większymi szansami na Wimbledonie? Liczby mówią wprost
Kibice tenisa odliczają już dni, jeśli nie godziny do startu najbardziej prestiżowego turnieju tej dyscypliny sportu. Trwa intensywna dyskusja na temat gry Igi Świątek na kortach trawiastych. Zdaniem wielu Polka nie będzie jedną z faworytek Wimbledonu, ale to nie oznacza, że jest bez szans na końcowy triumf. Liderka światowego rankingu w tym roku rozegrała już trzy mecze na trawie. Statystyki z tych spotkań nie odbiegają tym, które można było odnotować w pierwszych tegorocznych starciach na "cegle" i twardym korcie.

Już 3 lipca rozpocznie się trzeci tegoroczny turniej wielkoszlemowy, zdaniem wielu ten najbardziej prestiżowy - Wimbledon. W gronie głównych faworytek wymienia się broniącą tytułu Jelenę Rybakinę, a także Arynę Sabalenkę. Część ekspertów, jak chociażby pracująca dla Eurosportu Barbara Schett, nie odbiera także szans Ons Jabeur, Petrze Kvitovej czy Karolinie Muchovej. Brakuje wśród tych nazwisk Igi Świątek.
Wszyscy wiemy, że w przeszłości Iga nie osiągała wielkich sukcesów na trawie, gdzie nie czuła w pełni komfortowo ze względu na swój forhend. Myślę, że to jest jej największy problem, bo często jest spóźniona przy tym uderzeniu. Ma duży, ekstremalny chwyt i to powoduje jej kłopoty. Wszyscy wiemy, że w przeszłości Iga nie osiągała wielkich sukcesów na trawie, gdzie nie czuła w pełni komfortowo ze względu na swój forhend. Myślę, że to jest jej największy problem, bo często jest spóźniona przy tym uderzeniu. Ma duży, ekstremalny chwyt i to powoduje jej kłopoty
Im bliżej startu zmagań na obiektach All England Club, tym coraz głośniejsza staje się dyskusja na temat przystosowania się Polki do gry na trawie. Choć wygrała ona juniorski Wimbledon przed pięcioma laty, to w seniorskiej odsłonie nigdy jeszcze nie przeszła dalej niż do czwartej rundy. Dwanaście miesięcy temu odpadła w trzeciej z Francuzką Alize Cornet. Marcin Matkowski w rozmowie z Polską Agencją Prasową również nie zapisał raszynianki do grona najważniejszych pretendentek do trofeum. Głos dla Interii Sport zabierał z kolei Łukasz Kubot.
Oglądałem Igę na juniorskim Wimbledonie. Miała dużą siłę uderzenia i łatwość przechodzenia z głębi kortu do siatki. Kapitalnie to robiła. Ma ten instynkt do gry na trawie. Może wygrać z każdym na tej nawierzchni. To kwestia przebudzenia. Sądzę, że ze swoim sztabem wyciągną maksimum. W Wielkim Szlemie najważniejsze są dwie pierwsze rundy. Trzeba je wygrać, żeby uzyskać pewność siebie, przyzwyczaić się do warunków. Na Igę będzie czekać kort centralny, a to kort inny niż wszystkie. Musi się obyć z atmosferą
Wimbledon 2023. Iga Świątek z coraz większymi szansami? Statystyki mówią wprost
Coraz więcej osób przekonuje, że 22-latka może osiągnąć wysoki poziom na trawie. Póki co podobnego "zdania" są bezstronne liczby zauważone przez twitterowy profil Relevant Tennis. Pokazują one, że w pierwszych trzech tegorocznych meczach na każdej z nawierzchni statystyki liderki rankingu WTA rozkładały się podobnie.
Na "dzień dobry" na kortach twardych mierzyła się w United Cup z Julią Putincewą, Belindą Bencić i Cristiną Bucsą. Radziła sobie bardzo dobrze - wygrała z nimi po 2:0, tracąc łącznie 19 gemów, zanotowała także jeden "paluszek chlebowy", czyli w tenisowym slangu zwycięstwo 6:1 w secie.
Nieźle było także na ulubionej dla Świątek mączce ceglanej. Pokazywała wyższość w niemieckim Stuttgarcie nad Qinwen Zheng, Karoliną Pliskovą i Ons Jabeur. Uzyskała dwa "paluszki", choć przegrała 21 gemów, w tym jednego seta. Trzeba także dodać, że ostatnia z wymienionych musiała skreczować przy stanie 0:3.
Czwartkowa konfrontacja Polki z Anną Blinkową była trzecią w tym sezonie na trawie, więc są podstawy do ułożenia porównania. Jak dotąd w Bad Homburg pokonała wspomnianą Rosjankę, a także Jil Teichmann i Tatjanę Marię. Straciła jednego seta, 18 gemów, a do "paluszka" dołożyła także "bajgla", czyli zwycięstwo 6:0 w partii. To zestawienie sugeruje, że dla raszynianki trawa nie musi być taka straszna, jak ją maluje spora część ekspertów. Weryfikacja nastąpi jednak na Wyspach Brytyjskich.
Ranking jej rywalek na trawie był niższy, ale rekompensuje to fakt, że z trzech nawierzchni jest ona dla niej na razie najmniej "idealna". Iga może się uśmiechać i jej fani też











