Ćwierćfinał z Sabalenką, powtórki nie będzie. Właśnie odpadła z Wimbledonu
W zeszłym sezonie Laura Siegemund zadziwiała świat podczas Wimbledonu. Niemka była o krok od eliminacji Aryny Sabalenki na etapie ćwierćfinału. Ostatecznie Białorusinka wygrała tamto spotkanie. Wczoraj dobiegła końca rywalizacja w pierwszej rundzie tegorocznych zmagań w Londynie. Po wtorkowych spotkaniach wiemy już, że w edycji 2026 nie dojdzie do starcia pomiędzy tenisistką z Mińska oraz reprezentantką naszych zachodnich sąsiadów. Oto co wydarzyło się na terenie Wielkiej Brytanii.

Gdy w zeszłym sezonie Iga Świątek kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa podczas Wimbledonu, swoje piękne chwile notowała także Laura Siegemund. Doświadczona Niemka wykorzystała swoją urozmaiconą grę i sprawiała kolejne niespodzianki w singlowej drabince. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta. Wygrała po drodze m.in. z Madison Keys. Na etapie najlepszej "8" zmierzyła się z Aryną Sabalenką. I była o krok od wyeliminowania liderki rankingu WTA. Posiadała piłkę na 5:3 w trzecim secie, ale nie udało się jej wykorzystać. Ostatecznie Białorusinka triumfowała 4:6, 6:2, 6:4.
W tym roku Siegemund przyszło bronić dorobku za ćwierćfinał sprzed 12 miesięcy. Już na "dzień dobry" czekało ją ciekawe wyzwanie, bowiem po drugiej stronie siatki w pierwszej rundzie znalazła się dobra znajoma Sabalenki - Elise Mertens. Belgijka również należy do grona utytułowanych deblistek, wygrała choćby tegoroczny Australian Open w duecie z Shuai Zhang. W singlowym Wimbledonie została rozstawiona z "25". To właśnie tenisistka z Beneluksu przystępowała do rywalizacji z Laurą w roli faworytki.
Wimbledon: Elise Mertens z awansem do drugiej rundy
Mecz rozpoczął się od serwisu Siegemund. Już na "dzień dobry" doszło do przełamania na korzyść Mertens, mimo że Niemka prowadziła 30-15 przy własnym podaniu. Kilka minut później Laura posiadała jeszcze korzystniejszą sytuację. Wtedy było 30-0 dla reprezentantki naszych zachodnich sąsiadów. To wciąż nie wystarczyło do premierowego "oczka". Elise objęła prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem. Po zmianie stron 40. rakieta świata odrobiła jednego breaka, ale nacieszyła się tym faktem tylko przez chwile. W trakcie piątego rozdania Belgijka odzyskała większą przewagę i utrzymała ją już do końca premierowej odsłony. Ostatecznie wygrała ją 6:2.
Na starcie drugiej części pojedynku obserwowaliśmy festiwal przełamań. Przerwała go dopiero Mertens, utrzymując serwis w czwartym gemie. Siegemund szukała szansy na odrobienie straty breaka, miała dwie piłki z rzędu na 3:3. Mimo to Elise doprowadziła do walki na przewagi, która zakończyła się po jej myśli. Waleczna Niemka nie poddawała się, do końca próbowała wyrównać stan rywalizacji w drugiej partii. Ostatecznie ta sztuka się nie powiodła Laurze - 27. rakieta świata utrzymała przewagę jednego przełamania i zwyciężyła 6:2, 6:4 po 93 minutach gry. Tym samym ćwierćfinalistka sprzed roku żegna się z singlową rywalizacją i spadnie z 40. na co najmniej 84. miejsce w rankingu. Z kolei Mertens zagra w drugiej rundzie z Marią Timofiejewą.
Główne zmagania w Londynie potrwają do 12 lipca. Najważniejsze informacje dotyczące Wimbledonu można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interia Sport.

















