Cały świat patrzy na to, co zrobi Chwalińska. Jest ogłoszenie przed Wimbledonem
Dosłownie za moment najlepsi tenisiści świata rozpoczną zmagania na Wimbledonie. Wśród nich znajdzie się Maja Chwalińska, która do Londynu przyleciała po historycznym sukcesie na Roland Garros. Jak podkreśla Lech Sidor, teraz cały tenisowy świat będzie śledził poczynania Polki. - Jest pewien pułap, na który weszła Maja - mówi ekspert.

W Paryżu Maja Chwalińska dokonała rzeczy historycznej. Jako pierwsza kwalifikantka zagrała w finale Roland Garros, pokonując po drodze wyżej notowane przeciwniczki. Dopiero w meczu o tytuł zdołała zatrzymać ją Mirra Andriejewa.
Znakomity wynik sprawił, że nasza tenisistka została nagrodzona "dziką kartą" przez organizatorów Wimbledonu. Dzięki temu bez przedzierania się przez eliminacje wystąpi w głównej drabince trzeciego Wielkiego Szlema w sezonie jako rozstawiona zawodniczka.
Wielka presja na Chwalińskiej. Chodzi o Wimbledon. Cały świat patrzy
- Widać było po Mai w Rolandzie, że ten szczyt psycho-fizycznych możliwości skończył się w półfinale. Z Andriejewą walczyła instynktem. Ten finał kosztował Maję straszne pokłady zdrowia. Wszystkie rezerwy, jakie miała ta dziewczyna, uruchomione były w Paryżu - mówił na kanale "Trzeci Serwis" Lech Sidor, który szczegółowo analizował dyspozycję 24-latki przed Wimbledonem.
W pewnym momencie ekspert poruszył kwestię regeneracji. Po tak intensywnych doznaniach w stolicy Francji Chwalińska udała się na krótki urlop, aby wypocząć przed powrotem na trawiaste korty. - Doskonale wiem, jak ważna jest regeneracja. To nie jest tak, że pierwszego czy drugiego dnia są efekty. Trzeba odpuścić jakikolwiek ruch, żeby organizm się uspokoił - mówił doświadczony komentator.
Inną kwestią jest presja. Po tak znakomitym wyniku na Roland Garros teraz oczekiwania wobec 21. rakiety świata wzrosną. - Cały świat będzie patrzył na Maję, czy ten wystrzał na Rolandzie to był przypadek (...) Jest pewien pułap, na który weszła Maja. Jest praktycznie w dwudziestce rankingu. Nie możesz już powiedzieć: "O, nie lubię grać na trawie, przegram w pierwszej rundzie, nic się nie stanie". Łatwo się mówi, ale presja jest. Presję się czuje - zaznaczał.
Na start imprezy w stolicy Anglii rywalką Mai Chwalińskiej będzie reprezentantka Tajlandii Mananchaya Sawangkaew. Zapraszamy do śledzenia relacji z meczów polskich tenisistów na Wimbledonie w Interii Sport.













