6:2 ze Świątek, 2:6 na Wimbledonie. Mistrzyni z Rzymu niespodziewanie za burtą
Pierwsza runda Wimbledonu obfituje w wiele niespodzianek. Pechową porażkę zanotowała Maja Chwalińska, a z rozgrywkami zdążyło się już pożegnać wiele utytułowanych zawodniczek. Prawdziwie sensacyjnym rezultatem zakończyło się spotkanie Eliny Switoliny z rodaczką - Darią Snigur. 8. rakieta świata prowadziła już 4:0. Wówczas doszło do zwrotu akcji, na który kompletnie się nie zapowiadało.

Nie brakuje niespodzianek już w 1. rundzie Wimbledonu. Z rozgrywkami pożegnały się Qinwen Zheng, Anastazja Potapowa, Paula Badosa, czy Maja Chwalińska. Polka doznała kontuzji, która uniemożliwiła jej grę na 100 procent. W efekcie została pokonana przez Manachayę Sawangkaew.
W rywalizacji nie ma już także Magdaleny Fręch, ani Magdy Linette. Na szczęście ich losu nie podzieliła we wtorek Iga Świątek. Choć nie bez problemów, Raszynianka pokonała w trzech setach Taylor Townsend.
Kolejna niespodzianka na Wimbledonie. Switolina roztrwoniła przewagę
Gigantyczną niespodzianką zakończyło się także wieczorne spotkanie Eliny Switoliny i Darii Snigur. Mistrzyni WTA Rzym, która ograła w stoilcy Włoch Igę Świątek postrzegana była jako murowana faworytka spotkania z 24-letnią rodaczką. Jak wielkie było zaskoczenie, gdy pomimo prowadzenia aż 4:0, pierwszy set zakończył się dla niej wynikiem 5:7.
Ależ obrazek po meczu Świątek. Emocje kompletnie puściły. Polały się łzy
Gra Switoliny w pewnym momencie kompletnie się załamała, co skrzętnie wykorzystała jej młodsza przeciwniczka. 8. rakieta świata miała wyraźny problem z otrząśnięciem się po przegranej w takich okolicznościach, co przełożyło się na jej dyspozycję w drugiej partii.
Wimbledon. Dwa sety i koniec. Switolina żegna się z turniejem
O ile sam początek 2. seta ze Snigur w wykonaniu Switoliny nie był zły, o tyle im dalej w las, tym było coraz gorzej. W piątym gemie została przełamana przez 77. zawodniczkę rankingu WTA, choć prowadziła 40:15. Był to zdecydowanie mecz pod znakiem roztrwanianych przewag.
Snigur poszła za ciosem, wygrała gema serwisowego i wynik zrobił się już bardzo niebezpieczny dla Switoliny. Sama jednak ułatwiała rywalce zadanie. Po serii kiepskich zagrań przy swoim podaniu przegrywała już 0:40. Doszła na 30:40, ale gema ostatecznie wygrała rywalka. W efekcie przy stanie 5:4 podawała na zwycięstwo. I wypełniła misję do końca - wygrała 7:5, 6:2. Świętować mógł Dawid Celt, który jest trenerem młodej Ukrainki.
Dla Switoliny to najgorszy występ na Wimbledonie od wielu lat. W ubiegłym roku dotarła do 3. rundy, a wcześniej kończyła w ćwierćfinale i półfinale. Dla Snigur natomiast będzie to dopiero drugi w karierze występ w 1/32 finału najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie













