2 decyzje Chwalińskiej. Jest reakcja. Otwiera się wielka szansa
Maja Chwalińska - wraz z organizatorami najbliższych imprez - zdążyła już ogłosić swoje plany po tegorocznym Wimbledonie. Polska finalistka Rolanda Garrosa wystąpi w lipcu w Jassach (Rumunia) oraz Hamburgu (Niemcy). Czy to odpowiedni wybór? Decyzję 24-latki wziął pod lupę nasz były tenisista Michał Dembek, który zaznacza, że na dalszą część sezonu przed Mają Chwalińską otwiera się wielka szansa. Szansa na kolejny awans w rankingu WTA.

Fani tenisa mogą już odliczać dni do trzeciego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego - Wimbledonu, który wystartuje 29 czerwca. Pewne miejsce w drabince głównej wśród pań mają cztery polskie tenisistki. Będą to: broniąca tytułu Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette oraz Maja Chwalińska, która po finale Rolanda Garrosa została uhonorowana przez brytyjskich organizatorów "dziką kartą". Swoim paryskim popisem rozbudziła nadzieję na kolejny udany wielkoszlemowy występ.
Znamy już także kolejne plany naszej gwiazdy kortu, choć te oczywiście - w przypadku kolejnego spektakularnego sukcesu - mogą jeszcze ulec zmianie.
Tuż po Wimbledonie 24-latka zamierza wystąpić w imprezie WTA 250 UniCredit Iasi Open 2026 w Jassach w Rumunii (13-19 lipca). Komunikat w tej sprawie ukazał się w sieci w ostatnich dniach.
Następnym celem Polki będzie Hamburg, gdzie rozegrany zostanie turniej tej samej rangi - MSC Hamburg Ladies Open 2026 (20-26 lipcA). - Chciałam tylko powiedzieć, że jestem niezwykle podekscytowana tegorocznym przyjazdem do Hamburga. To będzie mój pierwszy raz na tym turnieju. Zdecydowanie nie mogę się więc doczekać tego tygodnia. Mam nadzieję, że was tam zobaczę - zwróciła się do kibiców przed wizytą w Niemczech Maja Chwalinska.
Maja Chwalińska. Znamy plany po Wimbledonie. "Nie z motyką na słońce"
Co ciekawe, oba te turnieje zostaną rozegrane na mączce, czyli ulubionej nawierzchni naszej reprezentantki. Zwraca na to uwagę były tenisista, a obecnie trener Michał Dembek, który na kanale "Sofa Sportowa" przeanalizował takie, a nie inne ruchy Mai Chwalińskiej i jej zespołu, przedstawiając przy tym swoje wnioski.
Można z tego czytać takie przesłanie, że nie Maja Chwalińska wraz ze swoim sztabem nie chce iść na żywioł. Nie chce robić kilka kroków na raz, które wykonała, jeśli chodzi o swoje miejsce w rankingu, tylko spokojnie próbować ugruntować swoją pozycje na tym wyższym poziomie. Ale mimo wszystko nie od razu iść z motyką na słońce, jeżeli chodzi o turnieje rangi 500 i 1000
I dodał: - Ona też wcale nie była tenisistką, która zbyt często grała w turniejach rangi 250. W tym roku jeden ćwierćfinał. Natomiast zazwyczaj grała na niższym poziomie. Więc tutaj ten dobór startów myślę, że jest bardzo przemyślany, jeśli chodzi też o to, by się zaaklimatyzować, troszkę ugruntować tę pozycję, wygrać miejmy nadzieję kilka meczów i dzięki temu podchodzić do występów na kortach twardych w turniejach rangi 1000 z zupełnie inną płynnością, z innym know-how.
Michał Dembek podkreślił przy tym, że w dalszej części sezonów Maja Chwalińska może tylko zyskać w kwestii swojej pozycji w rankingu. A każdy awans 24-latki będzie stanowił dla nas świetną wiadomość.
- Pamiętajmy, że Maja nie broni praktycznie żadnych punktów do końca roku, więc niezłe starty mogą sprawić, że Chwalińska byłaby w stanie awansować do czołowej dwudziestki, za co bardzo mocno trzymamy kciuki. Ale myślę, że ranking to nie jest teraz cel Mai Chwalińskiej - stwierdził gospodarz kanału "Sofa Sportowa".











