Ukochany Aryny Sabalenki pominięty. Nieoczekiwane wyznanie miłości triumfatorki US Open
Aryna Sabalenka pokonała w finale US Open Amandę Anisimową 6:3, 7:6 i obroniła wywalczony przed rokiem tytuł. Mając za sobą już całe zamieszanie związane z pucharem i sesjami zdjęciowymi, Białorusinka postanowiła jeszcze raz podziękować kilku grupom. Zdobyła się na ważne, miłosne wyznanie, choć nie dotyczyło ono jej ukochanego.

Już wcześniej Georgios Frangulis zrobił sobie zdjęcie ze szczęśliwą zwyciężczynią i napisał, że znowu jej się udało. Był z niej bardzo dumny. Widać, że ich związek kwitnie, a fakt, że mogą spędzać ze sobą sporo czasu w tourze jedynie im pomaga.
Świątek mogła tylko o tym marzyć. Sabalenka triumfuje, a to nie koniec. Ponad 18 milionów
Aryna Sabalenka zdobyła się na ważne wyznanie
Sabalenka postanowiła zamieścić w swoich mediach społecznościowych specjalne podziękowania skierowane do kibiców i jej sztabu. Przy okazji podzieliła się trudnymi momentami, które spadały na nią od początku sezonu. Można powiedzieć, że Białorusinka odrobiła kilka brutalnych lekcji na kortach, ale na osłodę wywalczyła tytuł podczas US Open.
"Te wszystkie trudne lekcje, których doświadczyłam w tym sezonie... To zwycięstwo sprawia, że były tego warte. W najśmielszych snach nie sądziłam, że znów będę mogła trzymać to trofeum w swoich rękach" - pisała Sabalenka.
Aryna Sabalenka wyznała miłość
Potem Sabalenka postanowiła zwrócić się do kibiców i gorąco podziękować im za wsparcie i doping na trybunach. Następnie napisała do swojego teamu, by okazać wdzięczność za to, że podróżowali z nią tak długo i twierdząc, że trofeum należy również do nich.
Najpierw wygrana w US Open, a potem to. Sabalenka się nie hamowała. "Nie mogę"
Na sam koniec Białorusinka zdecydowała się na wyznanie miłości do... Nowego Jorku. Miasto zostało docenione, podobnie jak sam turniej. Z pewnością aktualna liderka rankingu WTA za rok przyjedzie tu z jednym celem - wygrać po raz trzeci z rzędu.
















