Smutek w Kolumbii przed meczem Świątek. Prysła największa nadzieja. W środku polskiej nocy
Cały kolumbijski kobiecy tenis opiera się na dwóch zawodniczkach, obie są zawodniczkami z najlepszej setki rankingu WTA. To Camila Osorio i Emiliana Arango. Po losowaniu drabinki US Open na tej drugiej kibice z Bogoty mogli właściwie postawić krzyżyk, skoro od razu wylosowała Igę Świątek. Została jednak wyżej notowana Osorio, mistrzyni WTA 250 z tego roku z Bogoty. Była w Nowym Jorku faworytką, a zawiodła. Już po północy polskiego czasu zeszła z kortu pokonana, ostatni set zaś trwał tylko 25 minut...

W ogłoszonej w niedzielę aktualizacji rankingu WTA Camila Osorio jest 63., Emiliana Arango - 84. To jedyne dwie przedstawicielki Kolumbii w elicie, kolejna zawodniczka z tego kraju jest już w ósmej setce światowej listy. Ile znaczą, pokazał kwietniowy turniej Billie Jean King Cup, na który Kolumbia musiała lecieć do Brisbane, by tam grać z Australią i Kazachstanem. Dwie gwiazdy zrezygnowały, wolały przygotować się do gry na mączce w Europie.
Polciały więc nowicjuszki, niemal wszystkie sety z Jeleną Rybakiną, Jeleną Putincewą, Mayą Joint czy nawet Kimberly Birrell przegrały do zera bądź jednego.
Osorio i Arango i tak wiedziały, że niewiele wskórają. Ta pierwsza regularnie dostarcza radości kolumbijskim kibicom w Bogocie, już trzy razy wygrała tam turniej WTA 250 na mączce. W tym roku dokonała tego ogrywając w finale naszą Katarzynę Kawę. Na kortach twardych też grać potrafi, jest przecież juniorską mistrzynią US Open z 2019 roku. I to na niej opierano nadzieje po losowaniu drabinki US Open.
US Open. Camila Osorio kontra Lulu Sun w pierwszej rundzie. Chyba jedyna realna kolumbijska nadzieja na awans
Osorio wylosowała bowiem w pierwszej rundzie reprezentującą Nową Zelandię Lulu Sun - zeszłoroczną ćwierćfinalistkę Wimbledonu, sensacyjną, ale mającą znacznie słabszy obecny sezon. A Arango - Igę Świątek. Co to oznacza, powszechnie w świecie tenisa wiadomo. Polka od ponad czterech lat nie przegrała pierwszego meczu w turnieju, jest w wybitnej formie. Bardziej tu można spodziewać się scenariusza z finału WTA 500 w Meridzie w tym roku, gdy Arango niespodziewanie walczyła o tytuł. Choć słowo "walczyła" jest trochę na wyrost. Została rozjechana przez Emmę Navarro, w 55 minut przegrała 0:6, 0:6.
Zostały więc nadzieje związane z osobą Osorio, która jednak dwa poprzednie turnieje w Nowym Jorku też kończyła na pierwszej przeszkodzie. Co inne jednak gra z Ons Jabeur (2023) czy Mirrą Andriejewą (2024), a co innego - z Lulu Sun.

Nowozelandka była rewelacją zeszłorocznego Wimbledonu, ograła m. in Alexandrę Ealę, Qinwen Zheng czy Emmę Raducanu, doszła do ćwierćfinału. A w tym sezonie trudno znaleźć jakiś bardziej optymistyczny punkt, nawet w zawodach WTA 125 nie była w stanie dotrzeć do najlepszej ósemki. Zdarzały się pojedyncze godne uwagi zwycięstwa - z Lindą Noskovą w Indian Wells czy Darią Kasatkiną w Eastbourne, ale zaraz następował powrót do dość brutalnej rzeczywistości.
Przełomu nie przyniósł też niedawny turniej WTA 500 w Monterrey, choć dał... historyczny wynik. W pierwszej rundzie Sun znów mierzyła się z Noskovą, przegrała 6:7 (2), 6:7 (7), ale posłała na drugą stronę... 21 asów! A to jeden z najlepszych wyników w historii w głównym cyklu WTA.
Dziś tych asów było mniej, więcej za to udanych forhendów.

Pierwszą partię Nowozelandka wygrała 6:4, zdecydowały dwa jej przełamania z rzędu i wyjście ze stanu 1:2 na 5:2. Później jednak Osorio zaczęła przejmować inicjatywę, druga partia dość szybko padła jej łupem, nie trwała nawet 30 minut. Najpierw 4:0, później 6:2 - i wyrównany bilans w meczu.
Wydawało się, że Kolumbijka pójdzie już za ciosem, gdy to nagle Sun wróciła do dobrej gry z połowy pierwszego seta. Pomagał serwis, pomagała odważna gra z głębi kortu. A jakby tego było mało, Osorio w czwartym gemie skręciła staw skokowy. Fizjoterapeutka długo pomagała jej już po tym gemie, przy stanie 0:4, ale na niewiele się to zdało. 0:6 po 25 minutach gry i koniec marzeń największej gwiazdy kolumbijskiego tenisa. Na dodatek Sun zakończyła spotkanie dwoma asami.
Została im więc jeszcze Arango - jej starcie z Igą Świątek jest planowane na wtorek. Na Arthur Ashe Arena zacznie się nie przed godz. 17.30 polskiego czasu.













