Jasmine Paolini idzie jak burza w tegorocznym US Open. Włoszka w pierwszej rundzie pokonała Veronikę Erjavec 6:3, 3:6, 6:4, a w drugiej rundzie triumfowała nad rodaczką Lucrezią Stefanini 6:4, 6:1. Po włoskim pojedynku na korcie numer 5 doszło do niecodziennych scen. Paolini po zwycięstwie podpisywała autografy, a w pewnym momencie podeszła do niej kobieta i podała jej dwudolarowy banknot. Początkowo włoska tenisistka była przekonana, że kibicka chce, aby podpisała pieniądze. Szybko okazało się jednak, że intencje były zupełnie inne.
Fanka wyjaśniła Paolini, że banknot jest prezentem i ma przynieść jej szczęście podczas dalszej rywalizacji w US Open. Poprosiła zawodniczkę, aby zachowała go przy sobie i nosiła w torbie przez resztę turnieju. Włoszka przyjęła nietypowy podarunek z uśmiechem i z dumą zaprezentowała swój prezent operatorowi kamery.
Świątek i Tomasiak mają ze sobą wiele wspólnego. Mało kto o tym wie
Jasmine Paolini gra dalej w Nowym Jorku
30-letnia Paolini, rozstawiona w turnieju z numerem 19, po raz siódmy występuje w głównej drabince US Open. Jej najlepszym wynikiem w Nowym Jorku pozostaje jak dotąd czwarta runda osiągnięta w 2024 roku. Wówczas po raz pierwszy dotarła tak daleko w singlowej rywalizacji, jednak na tym etapie musiała uznać wyższość Karoliny Muchovej, która wygrała 6:3, 6:3.
Teraz Włoszka spróbuje poprawić ten rezultat. W trzeciej rundzie zmierzy się z Rumunką Soraną Cirsteą. Być może w osiągnięciu kolejnego sukcesu pomoże jej nietypowy talizman od kibicki.
Ich ojcowie byli wielkimi rywalami. Teraz o nich rozpisują się media












