Jeśli spojrzymy na ranking WTA, ale nie ten oficjalny, sprzed dwóch dni, a prowadzony "na żywo", Jelena Rybakina ma w nim blisko 1300 punktów przewagi nad Aryną Sabalenką. I odrobinę więcej nad Jessicą Pegulą oraz Coco Gauff. Te cztery zawodniczki mają dziś szansę na to, by po US Open być tą światową "1", przy czym jedynie Kazaszka ma wszystko w swoich rękach. I wystarczy jej awans do półfinału na Flushing Meadows, by "zluzować" na tronie Arynę Sabalenkę.
Kazaszka mogła zostać tą jedynką już po Cincinnati, tymczasem w ćwierćfinałowej potyczce z Igą Świątek - przy stanie 1:4 i 40-40 - poddała starcie. Doznała kontuzji, ucierpiała dolna część lewj nogi, gdzieś w okolicach ścięgna Achillesa. Sama czuła duży dyskomfort, musiała zrezygnować z treningów, wróciła dopiero do nich w Nowym Jorku. Za to z opatrunkiem. Nie wiedziała też, jak wytrzyma ta noga przy większych obciążeniach, już typowo meczowych.
Rybakina dostała trochę więcej wolnego od Sabalenki czy Swiątek - jej mecz zaplanowano w trzecim dniu turnieju. I do tego dopisało jej szczęście, bo przecież mogła dobrze trafić na zawodniczkę bardzo niewygodną, jak choćby Maja Chwalińska. A wpadła na Theę Frodin - 17-letnią zdolną Amerykankę, która w tym sezonie grała w Szlemach, ale tych juniorskich. A tu dostała dziką kartę. Dość łatwo było wskazać więc faworytkę tej rywalizacji na Grandstandzie.
Już sam wybór tego obiektu na mecz zawodniczki, która może za chwilę zostać liderką rankingu WTA, był dość dziwny. Choćby dlatego, że na większym Louis Armstrong Stadium miał się odbyć mecz Alexandry Eali.
US Open. Jelena Rybakina grała o drugą rundę na Grandstand. Jej rywalką Thea Frodin
Rybakina wyszła dziś na kort już bez żadnego opatrunku. A co ważniejsze, w trakcie meczu trudno było odnieść wrażenie, by cokolwiek jej dolegało. Znów imponowała serwisem, miała w pierwszym secie ponad 90 procent wygranych akcji po pierwszym podaniu. A choć 17-letnia Thea Frodin, zawodniczka z szóstej setki "dorosłego" rankingu, też potrafi kapitalnie wprowadzać piłkę do gry, to jednak z tej wymiany zwycięsko wyjść nie mogła. Decydowały inne elementy, choćby return w chwilach, gdy "jedynka" zawodziła. I tu w szóstym gemie błysnęła Kazaszka - przełamała nastolatkę, to wystarczyło do 6:3 w pierwszej partii.

Drugi set zaczął się dla Frodin fatalnie - znów musiała pogodzić się z breakiem na korzyść faworytki. Przy 30-30 minimalnie wyrzucił piłką na aut, za chwilę błąd był już większy. Kazaszka zaczęła wyraźniej już dominować, odskoczyła na 4:1.
W szóstym gemie pojawił się - niespodziewanie - break point dla Frodin. Mimo stanu 4:1 i 40-15 dla Rybakiny, przy jej serwisie. I jak to często bywa u Jeleny, w takich momentach do gry wchodził u niej pierwszy serwis. Taki z prędkością około 190 km/godz.
Kazaszka tego gema wygrała, choć w bólach. Za moment Rybakina miała dwa meczbole na 6:1. I wtedy... Frodin posłała trzy asy serwisowe z rzędu. Później obroniła jeszcze jedną piłkę meczową, posłała 10. i 11. asa w meczu.
Skończyło się jednak na 6:3, 6:2 dla Kazaszki - po 74 minutach gry.
O 1/16 finału Kazaszka zagra z lepszą z pary Darja Vidmanova - Jessica Bouzas Maneiro.













