Ćwiartka drabinki US Open, do której należała Iga Świątek, wyglądała bardzo interesująco. Już samo zestawienie Polki z Qinwen Zheng w czwartej rundzie generowało sporo emocji. A mogło być jeszcze ciekawiej, bowiem istniała duża szansa na jeszcze jedną znakomitą parę 1/8 finału w tej sekcji. W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego przystąpiły do rywalizacji dwie wielkoszlemowe mistrzynie. Najpierw zobaczyliśmy w akcji Naomi Osakę. Japonka miała sporo kłopotów, przegrywała 2:4 w trzecim secie meczu z Elise Mertens. Ostatecznie pokonała jednak Belgijkę 6:3, 3:6, 7:5 i zameldowała się w najlepszej "16".
Później podopieczna Tomasza Wiktorowskiego mogła się przypatrywać, z kim zmierzy się w następnej fazie turnieju. Na korcie Grandstand walczyły o to Jelena Rybakina oraz Julia Starodubcewa. Gdy obie spotkały się podczas tegorocznego Roland Garros, wówczas Ukrainka sensacyjnie wyeliminowała reprezentantkę Kazachstanu po super tie-breaku. Teraz wiceliderka rankingu chciała się zrewanżować za tamtą potyczkę. Zapowiadało się ciekawe widowisko na zakończenie dnia na trzeciej co do ważności arenie nowojorskiego kompleksu, gdzie kilka godzin wcześniej rywalizowała m.in. Iga Świątek.
US Open: Jelena Rybakina kontra Julia Starodubcewa w trzeciej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. W pierwszych minutach Jelena pewniej utrzymywała swoje podania. Mimo to Starodubcewa znajdowała skuteczne odpowiedzi i dotrzymywała kroku Kazaszce. Od siódmego rozdania Ukrainka zaczęła wykazywać coraz większą aktywność na returnie. Wówczas wiceliderka rankingu WTA wróciła jeszcze ze stanu 15-30 bez potrzeby bronienia break pointów, ale kilka minut później już tego nie uniknęła. Po ostatniej z dwóch okazji na przełamanie Julia znalazła się na pierwszym prowadzeniu i przy wyniku 5:4 serwowała po triumf w premierowej odsłonie.
Rybakina nie dawała jednak za wygraną. W dziesiątym gemie szybko wygenerowała sobie trzy break pointy z rzędu. Starodubcewa doprowadziła jeszcze do remisu w rozdaniu, ale po czwartej okazji Jelena wyrównała na 5:5 w gemach. Kazaszka chciała wykorzystać swoje momentum i polowała na zakończenie partii jeszcze przed ew. tie-breakiem. Mimo setbola, ostatecznie doszło do decydującej rozgrywki. Nie brakowało w niej emocji. Było 4-2 dla turniejowej "2", potem setbol przy 6-5 dla Julii. Najważniejsze trzy punkty trafiły jednak na konto wiceliderki rankingu WTA. Finalnie Rybakina triumfowała w tej części spotkania 7:6(6).
Początek drugiej fazy pojedynku ułożył się po myśli Jeleny. Napędziła się sukcesem w tie-breaku i już na "dzień dobry" przełamała rywalkę. Później były dwie okazje z rzędu na 3:0, ale ostatecznie do podwójnego breaka doszło dopiero w piątym gemie. Wtedy wkradło się rozluźnienie w poczynaniach Kazaszki. Dała odrobić część strat Ukraince. Starodubcewa obroniła piłkę na 5:2 i złapała kontakt z Rybakiną. Na więcej gemów wiceliderka rankingu WTA już nie pozwoliła. Po zmianie stron odpowiedziała utrzymanym podaniem do zera, a pojedynek zamknęła już w trakcie dziewiątego rozdania.
Julia nie wykorzystała prowadzenia 30-0 w gemie, straciła serwis. Po 112 minutach gry Kazaszka mogła się cieszyć ze zwycięstwa 7:6(6), 6:3. W tym momencie Jelena znajduje się o dwa zwycięstwa od fotelu liderki rankingu. Aby tak się stało, bez patrzenia na wyniki Aryny Sabalenki, Coco Gauff i Jessiki Peguli, Rybakina musi pokonać w kolejnej rundzie Naomi Osakę, a później Igę Świątek albo Qinwen Zheng. Najpierw jednak pojedynek z Japonką. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego będzie chciała się zrewanżować za porażkę z Toronto, kiedy to nie wykorzystała prowadzenia 6:2, 4:2.
Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
















