Majchrzak przemówił po pechowym meczu na US Open. Krótki komunikat nie pozostawia wątpliwości
Kolejny mecz Kamila Majchrzaka w US Open zakończył się ogromnym dramatem. Kontuzja, którą Polak doznał podczas zwycięskiej batalii z Karemem Chaczanowem okazała się zbyt poważna. 29-latek z powodu urazu żeber skreczował w starciu ze Szwajcarem Leandro Riedim i zakończył udział w turnieju wielkoszlemowym. Po zakończeniu spotkania Majchrzak zdradził szczegóły dotyczące jego urazu. Pojawiła się również data możliwego powrotu na kort.

Po kapitalnym zwycięstwie nad rozstawiony z "9" Karemem Chaczanowem rosły apetyty w związku z grą Kamila Majchrzaka podczas tegorocznego US Open. Tym bardziej, że kolejnym rywalem Polaka w Nowym Jorku był notowany w piątej setce światowego rankingu Leandro Riedi. Jego pozycję w klasyfikacji tenisistów zakłamywała kontuzja kolana, którą dopiero niedawno wyleczył, lecz pomimo tego Majchrzak był faworytem starcia ze Szwajcarem.
Sobotnia potyczka zaczęła się bardzo pozytywnie dla Majchrzaka. Polak bardzo szybko dwukrotnie przełamał serwis przeciwnika. Jednak nie wszystko było w porządku, przy serwisie wyraźnie było widać, że Majchrzak ma problemy zdrowotne. Komentatorzy szybko poinformowali, że chodzi o ból w okolicach żeber.
Riedi, który również miał swoje perypetie zdrowotne, szybko zwietrzył szansę i finalnie wyszedł na prowadzenie 5:3. Na początku dziewiątej partii walczący z ogromnym bólem Majchrzak podjął bardzo trudną, ale rozsądną decyzję o poddaniu spotkania. 29-latek opuścił z kort ze łzami w oczach kończąc tym samym tegoroczną przygodę z Wielkim Szlemem.
Ten problem pojawił się już w meczu z Chaczanowem. Ból był zbyt duży, Majchrzak nie był w stanie grać
Tuż po meczu o stanie zdrowia Majchrzaka na antenie Eurosportu wypowiedziała się jego żona, a także fizjoterapeutka Marta Majchrzak. - Tak naprawdę już w trakcie meczu z Karenem Kamil zaczął odczuwać ból w żebrach. Grał jednak na adrenalinie i dokończył spotkanie. Po nim robił wszystko, aby doprowadzić się do jak najlepszego stanu, ale niestety nie udało się - zdradziła kulisy całej sytuacji małżonka polskiego tenisisty.
Chwilę przed północą Majchrzak zdecydował się skierować do swoich kibiców krótki komunikat, zdradzając przy okazji, co dokładnie stało za jego decyzją, by poddać spotkanie ze Szwajcarem już w dziewiątym gemie pierwszego seta.
Cześć wszystkim, Krótka aktualizacja: naderwałem mięsień międzyżebrowy. Gra w US Open wymaga od nas, tenisistów, dawania z siebie wszystkiego, a dziś po prostu nie było to możliwe. Starałem się, ale ból był zbyt silny. Dziękuję za wsparcie przez ostatnie dni i za wszystkie wiadomości.
Więcej o całej sprawie polski tenisista zdradził w pomeczowej rozmowie z Eurosportem. Przybliżył wydarzenia ze swojego poprzedniego meczu US Open, przez które do samego końca toczył batalię o to, by w sobotę w ogóle wyjść na kort.
- Pod koniec trzeciego seta przy serwisie poczułem ostry ból. Wczoraj i dzisiaj ten dyskomfort zdecydowanie się pogarszał. Chciałem wyjść, chciałem spróbować. Dzisiaj było jeszcze gorzej niż wczoraj, więc zrobiliśmy na szybko badania i okazało się, że mam naderwany mięsień w żebrach. Ból był na tyle duży, że pomimo pracy fizjo, pomimo tabletek przeciwbólowych, nie byłem w stanie przyjąć normalnej pozycji do serwisu. Również miałem spory problem w skręcaniu się. Jestem przekonany, że w każdym innym turnieju bym nawet na kort nie wychodził - skomentował sobotnie wydarzenia ze swojej perspektywy Kamil Majchrzak.
Uraz Majchrzaka jest sporym problemem dla całego męskiego tenisa. Nasza kadra już 12 i 13 września w Gdyni zmierzy się w bardzo ważnym spotkaniu z Wielką Brytanią w ramach Pucharu Davisa. W obliczu przedłużającej się absencji Huberta Hurkacza, to właśnie w Majchrzaku pokładane są największe nadzieje.
Sam tenisista dostarczył na sam koniec pozytywnych wieści. Zgodnie z informacjami, które uzyskał od fizjoterapeutów czeka go minimum trzy tygodnie przerwy od gry. Majchrzak deklaruje, że "powalczy" o występ w Pucharze Davisa, a następnie skupi się na azjatyckich turniejach, które zwieńczą sezon 2025.













