Kolejna tenisowa mama z wielkim wyczynem w Wielkim Szlemie. Co za popis
W US Open trwa piękna przygoda kolejnej tenisowej mamy. Caroline Wozniacki, która wróciła w sierpniu do gry po ponad trzyletniej przerwie, pokonała Jennifer Brady 4:6, 6:3, 6:1. Amerykanki też ostatnio brakowało na kortach, ale z powodów zdrowotnych. W końcówce spotkania finalistce Australian Open sprzed dwóch lat wyraźnie zabrakło sił. W IV rundzie Dunka polskiego pochodzenia spotka się ze zwyciężczynią meczu Elise Mertens – Coco Gauff.

Wozniacki w Nowym Jorku zrobiła już więcej niż zakładała. W pierwszej rundzie pokonała Tatianę Prozorową 6:3, 6:2, a w drugiej - co było sporą niespodzianką - Czeszkę Petrę Kvitovą 7:5, 7:6 (5), teraz wyeliminowała finalistkę Australian Open sprzed dwóch lat.
Jak na zawodniczkę, która ostatni raz w zawodowym cyklu występowała w Australian Open w 2020 roku i w czasie rozbratu z zawodowym tenisem urodziła dwójkę dzieci, to całkiem niezły wynik. Bilans tegorocznych spotkań Dunki polskiego pochodzenia wynosi w tej chwili 4-3. Ale już Elina Switolina w tegorocznym Wimbledonie pokazała, że mamy w tenisie trzymają się świetnie.
Pierwszy set Wozniacki zagrała nie w swoim stylu
W pierwszym secie Dunka zaspała. Miała swoją szansę na samym początku. Przełamała serwis rywalki. Prowadziła 2:1. Amerykanka natychmiast odrobiła stratę. W końcówce ponownie wygrała gema przy podaniu utytułowanej przeciwniczki. Pierwszy set 6-4 w 40 minut.
Dunka popełniła w nim bardzo dużo niewymuszonych błędów, aż 15 przy 10 rywalki. W najlepszych czasach swej bogatej kariery rzadko tak często się myliła. Pokazywała momentami, że potrafi być groźną zawodniczką, przegrała nieznacznie.
Jennifer Brady w odwrocie
Drugi zaczął się dla niej źle - od 0:2. Szybko jednak wyrównała i potem stopniowo zaczęła osiągać przewagę. Co najdziwniejsze, to właśnie ona mimo że jest starsza o pięć lat od Amerykanki zachowała więcej sił.
Brady przegrywała większość długich wymian, momentami nie była w stanie wystartować do niektórych piłek, ciężko oddychała. Amerykanka ma za sobą trudny okres w sportowej karierze. Po finale Australian Open w 2021 roku miała mnóstwo kontuzji, w US Open gra dzięki zamrożonemu rankingowi. Jak w przypadku Wozniacki można też pisać o tenisowym powrocie.
Tenisistka ze Stanów Zjednoczonych wygrała jeszcze jednego gema. Została wręcz zamęczona przez Wozniacki, która do zwycięstwa 6:3 w tym secie potrzebowała 47 minut.
Wozniacki dała popis w trzecim secie
Tendencja została utrzymana w trzecim. Wozniacki popisywała się znakomitą defensywą. Brady nie mogła zakończyć swoich akcji, a z każdą minutą coraz bardziej cierpiała - była wycieńczona. Zrezygnowana patrzyła w stronę swojego boksu. Nie miała sposobu na tak dobrze broniącą się rywalkę.
Defensywny pomysł na grę Wozniacki okazał się skuteczny. Bardzo szybko było 4:0 dla byłej liderki rankingu. Brady popełniła w tym czasie 10 niewymuszonych błędów, a Dunka - 1! Nic nie mogło już odwrócić losów spotkania, jednak wynik jest mimo wszystko zaskakujący. Tak dobrze grająca w pierwszym secie Amerykanka, zdołała ugrać tylko jednego gema i to dopiero w 6. gemie. Mecz trwał niespełna dwie godziny.
Olgierd Kwiatkowski
III runda turnieju singla pań US Open
Caroline Wozniacki (Dania) - Jennifer Brady (USA) 4:6, 6:3, 6:1


c










