Magdalena Fręch zaprezentowała dobrą dyspozycję w turniejach podprowadzających pod wielkoszlemowy US Open. Nasza reprezentantka zanotowała kilka zwycięstw, a w dodatku stoczyła zacięte pojedynki z Jeleną Rybakiną oraz Jessicą Pegulą. To dawało nadzieję na niezły występ zawodniczki klubu KS Górnik Bytom podczas imprezy w Nowym Jorku. Po czwartkowym losowaniu polscy kibice liczyli na starcie z udziałem dwóch naszych reprezentantek w drugiej rundzie. Tam w gronie potencjalnych rywalek 28-latki widniała Magda Linette.
Poznanianka musiała jednak pokonać Francescę Jones. A jeszcze trudniejsze zadanie, przynajmniej na papierze, czekało samą Fręch. Tenisistka pochodząca z Łodzi trafiła na "dzień dobry" na rozstawioną z "14" Ivę Jovic. Obie jeszcze nigdy nie miały okazji rywalizować ze sobą. Amerykanka jest już jednak dobrze znana Polkom. Kilka razy mierzyła się z Linette, w dodatku obie grały razem z Magdą w deblu. Ponadto już w samym Nowym Jorku młoda zawodniczka z USA trenowała z Igą Świątek.
Mecz Fręch - Jovic ulokowano jako trzeci w kolejności na korcie Grandstand. Już na początku dnia nastąpiło blisko czterogodzinne opóźnienie z powodu deszczu. W pewnym momencie można było przypuszczać, że pojedynek zostanie przeniesiony na Arthur Ashe Stadium, bo tam bardzo szybko zakończyła się sesja dzienna. Ostatecznie organizatorzy nie zdecydowali się na taki ruch. Gdy swoje spotkanie domknął Lorenzo Musetti, ponownie rozpadało się w Nowym Jorku. Finalnie panie wyszły na arenę dopiero po godz. 3:00 czasu polskiego.
US Open: Magdalena Fręch kontra Iva Jovic w pierwszej rundzie
Pojedynek rozpoczął się od podania Jovic. Już na "dzień dobry" pojawił się break point dla naszej reprezentantki. Amerykanka popełniła podwójny błąd serwisowy i przełamanie stało się faktem. W następnych minutach Fręch powiększyła swoją przewagę. Wykorzystywała fakt, że rywalka wciąż nie mogła się dostroić. Iva miała problem ze znalezieniem dobrego rytmu po długim oczekiwaniu. W pewnym momencie zrobiło się już 3:0 dla Magdaleny z różnicą podwójnego breaka.
Od tamtego momentu sytuacja na korcie uległa zmianie. Polka wpuściła przeciwniczkę do gry, dała się rozkręcić turniejowej "14". Jovic przejęła inicjatywę, coraz częściej trafiała. Amerykanka stopniowo niwelowała straty. Wygrała ważnego piątego gema, gdzie broniła dwóch break pointów na 4:2. Po zmianie stron pojawiły się dwie szanse na remis po tym, jak Magdalena zanotowała podwójny błąd serwisowy. Przy pierwszej okazji nasza reprezentantka wyszła jeszcze z opresji, ale później rywalka dopięła swego. Znów zepchnęła 28-latkę do głębokiej defensywy. Po siedmiu rozdaniach było już 4:3 dla Ivy.
Sytuacja Fręch stawała się coraz trudniejsza. Jovic miała ochotę na piątego gema z rzędu, ale ostatecznie Polce udało się przerwać korzystną passę rywalki. Zawodniczka klubu KS Górnik Bytom obroniła break pointa na 5:3, a w następnych minutach doprowadziła do remisu. Już przy ostatniej akcji ósmego gema Amerykanka zgłaszała pretensje, że kort zrobił się śliski. Nad areną znów pojawiły się opady deszczu. Początkowo tenisistki pozostawały na arenie, ale po krótkim oczekiwaniu udały się do szatni. Kilkanaście minut później pojawił się komunikat, że gry na obiektach zewnętrznych nie zostaną już wznowione.
Organizatorzy US Open podali nowy plan gier na środę
Mecz Fręch - Jovic będzie dokańczany w środę, od stanu 4:4. Włodarze rozgrywek zaktualizowali już plan gier. Panie wyjdą na kort Grandstand w trzecim spotkaniu od godz. 17:00 czasu polskiego (po starciach Nakashima - Michelsen oraz Navarro - McNally), ale nie przed godz. 20:00 czasu polskiego. O podobnej porze swoje starcie będzie rozstrzygać także Magda Linette. Poznanianka prowadziła 3:0, ale ostatecznie przegrała premierową odsłonę 4:6 w spotkaniu z Francescą Jones. Tam gra została przerwana właśnie po skończonej partii. Tenisistki pojawią się na korcie numer 5 w trzecim pojedynku od godz. 17:00 czasu polskiego (po spotkaniach Paolini - Stefanini i Choinski - van de Zandschulp), ale nie przed godz. 20:00 czasu polskiego.
Ponadto w trakcie środowych zmagań zobaczymy także mecze drugiej rundy z udziałem naszych reprezentantów. Hubert Hurkacz zagra z Benem Sheltonem w drugim starciu od godz. 17:30 czasu polskiego na Arthur Ashe Stadium (po meczu Pegula - Kenin). Jeszcze później swój pojedynek będzie rozgrywać Kamil Majchrzak. 30-latek zmierzy się z Valentinem Vacherotem w czwartym spotkaniu od godz. 18:30 czasu polskiego na korcie numer 13 (po Molcan - Bonzi, Shapovalov - van Assche i Li - Vekic). Szykuje się zatem kolejny bardzo długi dzień z polskimi emocjami.
Wielkoszlemowe zmagania w Nowym Jorku potrwają do 13 września. Najważniejsze informacje na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.
















