Wyrównał absolutny rekord. Novak Djoković mistrzem US Open!
Novak Djoković przeszedł do historii tenisa - wygrał 24 turniej wielkoszlemowy. Wyrównał tym samym rekord Australijki Margaret Court. W finale US Open 36-letni Serb po wycieńczającym – trwającym trzy godziny 16 minut pojedynku - pokonał Daniiła Miedwiediewa 6:3, 7:6 (5), 6:3. Zrewanżował się za Rosjaninowi za porażkę w Nowym Jorku przed dwoma laty.

Ależ to był mecz. Trudno uwierzyć, że kończył ten turniej. Finaliści mieli za sobą sześć meczów, dwa tygodnie zmagań w potwornym upale, a musieli uczestniczyć w tenisowym maratonie. Grali pod zamkniętym dachem, przy wysokiej wilgotności, co jeszcze zwiększało skalę fizycznej trudności tego pojedynku. To było spotkanie, w którym najważniejsze było to, który z zawodników zdobędzie więcej gemów, ale okaże się bardziej wytrzymały w tym wyniszczającym finale.
Pierwszy set Djoković wygrał jak chciał
Widział o tym bardzo dobrze Djoković i znał swoje ograniczenia - ma już 36 lat, coraz częściej zdarzają się mu fizyczne kryzysy. Zaczął bardzo mocno, tak jakby chciał jak najszybciej skończyć. Przy pierwszej okazji przełamał Miedwiediewa, prowadził 2:0. To jedno przełamanie wystarczyło mu, aby wygrał seta, trwającego "zaledwie" 48 minut.
Serb zwyciężył 6:3, miał szansę jednak zakończyć go wcześniej, ale w 7. gemie nie wykorzystał dwóch setboli. W kolejnym, już przy własnym serwisie, zrobił to za pierwszym razem.
To, co zwracało uwagę, to akcje przy siatce wicelidera rankingu ATP (od poniedziałku będzie liderem). Wygrał ich pięć z sześciu, ale że postawił na taki styl gry - zaskakiwało. Nigdy przedtem nie prezentował takiego stylu.
Godzina i 45 minut bitwy w drugim secie
W drugim secie podobnych akcji, czasami przepięknych w stylu serv&volley Djoković miał dużo więcej. I wykazał się nie lada skutecznością. Miał 19 udanych zagrań wolejowych na 20 rozegranych. Nieraz ratowały mu skórę. Kiedy chciał jak najszybciej kończyć akcje, aby nie przedłużać gry.
Djoković zagrał w czwartym tegorocznym finale najważniejszych turniejów cyklu ATP. Wygrał po raz trzeci. Jedynej porażki doznał z Carlosem Alcarazem po pięciosetówce na Wimbledonie. Od poniedziałku będzie nowym liderem rankingu.
Bo drugi set kosztował finalistów mnóstwo sił. Trwał godzinę i 45 minut! Były gemy przeciągające się w kilkunastominutowe pojedynki. Tak działo się w siódmym i ósmym, kiedy obaj zawodnicy bronili się przed przełamaniami.
Djoković miał problemy z nogami na tyle poważne, że czuł się zablokowany w czasie swojego podania. Popełnił w tym czasie dwa podwójne błędy serwisowe. Najbardziej niepokojąca chwila nastąpiła kiedy w pierwszej fazie seta upadł na kort. Nic się nie stało - wstał i grał dalej.

Set zakończył się bez przełamań. Doszło do tie-breaku. Przewagę mini przełamania wywalczył Miedwiediew. Prowadził 2:0. Trwały długie wymiany, na wyniszczenie, do pierwszego błędu. Tę walkę lepiej zniósł zwycięzca 23 turniejów wielkoszlemowych. Przy pierwszej piłce setowej zmusił rywala do błędu.
Chwila niepokoju i Serb na drodze do zwycięstwa
Do trzeciego seta przystąpili po dwóch godzinach i 32 minutach walki. Przed jego rozpoczęciem Miedwiediew poprosił o wizytę fizjoterapeuty, który masował mu lewe ramię. Djoković poszedł na przerwę toaletową.
Początek był bezbarwny i stał pod znakiem serwujących. W czwartym gemie podanie stracił Miedwiediew. Gdy wydawało się, że to decydujący moment seta i meczu Serb nie zdołał utrzymać dwugemowej przewagi i on też przegrał swoje podanie. Wściekł się. Prowadził "tylko" 3:2.
Miedwiediew nie miał się z czego cieszyć. Rosjanin, którego francuski trener Gilles Cervara w ostrych słowach mobilizował do lepszej gry, oddawał przeciwnikowi wiele darmowych punktów. Ponownie nie utrzymał serwisu. Było 4:2 dla Djokovicia.
Wielki serbski tenisowy mistrz nie zwykł marnować takich okazji. Spokojnie zmierzał do celu. Dziewiąty gem, przy jego serwisie, decydujący o 24. zwycięstwie w Wielkim Szlemie, nie był szczególnie nerwowy. Djoković stracił w nim dwa punkty. Po ostatniej piłce rozpoczął długą celebrację zwycięstwa.
Nowy lider i współrekordzista
Dla Miedwiediewa był to piąty finał. Przegrał c- zwarty. Jedyne zwycięstwo odniósł w 2021 roku, w Nowym Jorku, kiedy pokonał Djokovicia odbierając mu szansę na kalendarzowego Wielkiego Szlema.
Djoković zagrał w czwartym tegorocznym finale najważniejszych turniejów cyklu ATP. Wygrał po raz trzeci. Jedynej porażki doznał z Carlosem Alcarazem po pięciosetówce na Wimbledonie. Od poniedziałku będzie nowym liderem rankingu.
Ale bardziej niż o tym, że będzie ponownie numerem 1, mówić się będzie o tym, że dokonał czegoś wyjątkowego. Ma już w życiorysie 24 zwycięstwa w turniejach wielkoszlemowych. Tyle samo co Margaret Court. Ale z pewnością będzie walczył o kolejne i pobić rekord Australijki.
Olgierd Kwiatkowski
Finał turnieju singla mężczyzn US Open
Novak Djoković (Serbia, 2) - Daniił Miedwiediew (3) 6:3, 7:6 (5), 6:3





![Nie mogła praktycznie jeść przez trzy tygodnie. Maja ujawnia kulisy wielkiego sukcesu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MW45BG3492F33-C401.webp)




