Zaczęła przepraszać Chwalińską na antenie. Sceny po meczu Polki w Paryżu
- To jest jak sen. Wciąż nie wiem, co się dzieje - mówiła Maja Chwalińska po meczu z Dianą Sznajder w półfinale Roland Garros. Wyczyn Polki w stolicy Francji komentują eksperci z całego świata. Podczas programu na kanale TNT Sports głos zabrała m.in. Anne Keothavong, która nagle... przeprosiła naszą rodaczkę. Powód był prosty.

Maja Chwalińska jako pierwsza kwalifikantka w historii wystąpi w wielkim finale Roland Garros. 24-latka dokonała czegoś niemożliwego. Jako kompletny underdog pokonała wyżej notowane rywalki, dzięki czemu w sobotę może sięgnąć po tytuł, co byłoby kompletnym szaleństwem.
- Wcale nie czuję się tak świetnie. Nie będę kłamać. Trudno jest ciągle rywalizować z najlepszymi zawodniczkami na świecie. To jest wyzwanie, ale to szlem, tu trzeba dać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Nie narzekam - mówiła po czwartkowym półfinale z Dianą Sznajder, którą ograła 7:6 (4), 6:4.
Wypaliła na antenie: "Maja, przepraszam". Potem zwróciła się do Chwalińskiej
Podczas starcia z Rosjanką Chwalińska nieustannie stosowała sprawdzone metody gry, takie jak wysokie topspiny, slajsy czy skróty. Ostatnimi z nich zachwycona jest Anne Keothavong.
Była brytyjska tenisistka podczas jednego z programów na antenie TNT Sports powiedziała: - Najbardziej imponują mi jej drop shoty. Kiedy po raz pierwszy przyszła do naszego studia po... chyba czwartej rundzie, nazwałam ją królową drop shotów, a ona na to: "Nie, nie, nie. Są inne zawodniczki, które grają to lepiej ode mnie" - rozpoczęła.
Następnie Keothavongponownie podkreśliła swój zachwyt na tym zagraniem z repertuaru Polki. - Przepraszam, Maja, ale twój drop shot to żart. Czy przychodzi ci do głowy jakakolwiek inna zawodniczka, która gra to tak dobrze jak ona? - pytała innych ekspertów w studiu, którzy również byli pod wrażeniem tego, w jaki sposób urodzona w Miechowie tenisistka zagrywa precyzyjne skróty.
Oprócz tego 42-latka była zachwycona całą drogą Chwalińskiej podczas tegorocznej edycji Roland Garros. - Byłam wzruszona, musiałam się tu zebrać i opanować. To tak wspaniała historia! Jestem pod ogromnym wrażeniem tenisa, jaki udało jej się zaprezentować na Roland Garros. Naprawdę cieszyłam się każdym jej meczem. Komentowałam je, jej opanowanie, sposób, w jaki zachowała zimną krew, sposób, w jaki to zakończyła... A zajmowała 114. miejsce w światowym rankingu! To kompletne szaleństwo - podsumowała Anne Keothavong.
W finale Roland Garros Maja Chwalińska zmierzy się z Mirrą Andriejewą. Spotkanie odbędzie się w sobotnie popołudnie. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo w Interii Sport.












