Rosjanie naprawdę napisali to o Chwalińskiej. Wrze przed ćwierćfinałem
Niemal nikt przed startem Roland Garros nie przewidywał, że to Maja Chwalińska z Biało-Czerwonych dotrze w rozgrywkach najdalej. 24-latka robi w Paryżu prawdziwą furorę, na rozkładzie mając już m.in. mistrzynię olimpijską, czy triumfatorkę w turnieju wielkoszlemowym. W ćwierćfinale zmierzy się z Anną Kalinską. W Rosji występy Chwalińskiej doprowadziły do prawdziwego stanu wrzenia. Oto co tamtejsi dziennikarze napisali o Polce.

Do Rolanda Garrosa przystępowała po wcześniejszym przebrnięciu przez kwalifikacje, będąc notowaną na 114. pozycji w rnakingu WTA. Dziś po upływie nieco ponad tygodnia niemal cały tenisowy świat zachwyca się grą Mai Chwalińskiej, która broni honoru Biało-Czerwonych w Paryżu.
Chwalińska broni honoru Biało-Czerwonych w Roland Garros. Kosmiczna forma Polki
Podczas gdy Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz, Magda Linette, czy Iga Świątek odpadli na wcześniejszych etapach turnieju, Chwalińska w środę powalczy o półfinał. Naprzeciwko niej na korcie stanie Anna Kalinska.
Dosadne stanowisko WTA po meczu Chwalińskiej. Padło kilka epitetów ws. Polki
Reprezentantka Polski zaczęła French Open od pokonania mistrzyni olimpijskiej - Qinwen Zheng. Później sięgała po zwycięstwa nad Elise Mertens, Marią Sakkari i Diane Parry. Furorę robiły nie tylko wyniki, ale również styl, w jakim go osiągała.
Można zaryzykować stwierdzenie, że 24-latka jest obecnie jedną z najbardziej niekonwencjonalnie grających tenisistek na świecie. Popisuje się zmianami tempa, potrafi po kilku powolnych i wysokich piłkach nagle zagrać skrót, a rywalki nie mają antidotum na jej grę, o czym pisał Artur Gac z redakcji Interia Sport.
Oto co w Rosji napisano o Chwalińskiej. Aż trudno uwierzyć
Przed spotkaniem ćwierćfinałowym wiele miejsca Chwalińskiej poświęcano w rosyjskich mediach. Tamtejsi dzienikarze zachywcają się, że na tym etapie turnieju w grze są wciąż trzy ich reprezentantki - Diana Sznajder, Mirra Andriejewa i rywalka Polki - Anna Kalinska. Postawa reprezentantki Biało-Czerwonych przed starciem z Rosjanką wywołuje jednak pewne obawy. W tamtejszych mediach zawrzało. Aż trudno uwierzyć, co napisano o Chwalińskiej.
"Kalinska zmierzy się z kwalifikantką Mają Chwalińską, trudną przeciwniczką. Kluczem będzie odpowiednia regeneracja" - napisali przed meczem ćwierćfinałowym dziennikarze sports.ru.
Rosyjska dominacja w Paryżu. Nie zostawiają złudzeń, Chwalińska na drodze
Dużo więcej miejsca Chwalińskiej poświęcił Championat. Na portalu przedstawiono sylwetki wszystkich ośmiu zawodniczek, które pozostały w grze. Podkreślono zaskoczenie z faktu, iż to Chwalińska, a nie Świątek reprezentuje na tym etapie Polskę.
Jedna z polskich zawodniczek dotarła do najlepszej ósemki na kortach Rolanda Garrosa i – uwaga, sensacja – nie jest to Iga Świątek. Chwalińska dosłownie pojawiła się znikąd. Kwalifikantka w ćwierćfinale Wielkiego Szlema to rzadkość.
"Maja przystępowała do turnieju ze 114. miejsca w rankingu światowym i jest jasne, że czeka ją ogromny awans. Przed tym turniejem odniosła tylko dwa zwycięstwa na kortach ziemnych na poziomie main touru. A tutaj znokautowała Zheng Qinwen, Elise Mertens i Marię Sakkari - wcale nie najsłabsze z rywalek, delikatnie mówiąc. Atutem Chwalińskiej jest to, że w każdym meczu jest postrzegana jako underdog, więc nie odczuwa żadnej presji" pisali dalej Rosjanie.
Mimo że Kalinska jest dużo wyżej notowana w rankingu WTA i trudno nawet porównywać jej doświadczenie z Chwalińską w wielkich turniejach, bukmacherzy nie wskazują faworytki tego starcia. Dobitnie pokazuje to, jak szybko Polka zyskała uznanie w oczach świata. Co ciekawe, do meczu z Sakkari to właśnie ona przystępowała z pozycji faworytki.








![Japonia - Polska. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EK2U56I0GB9-C401.webp)


